![]() |
|
Tajemnicza sekta - Wersja do druku +- Państwo Kościelne Rotria (https://forum.rotria.net.pl) +-- Dział: INSTYTUCJE STOLICY ŚWIĘTEJ (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=217) +--- Dział: Urzędy Kurialne (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=502) +---- Dział: Kongregacja ds. Dyscypliny (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=254) +---- Wątek: Tajemnicza sekta (/showthread.php?tid=3352) |
RE: Tajemnicza sekta - Henryk Ziemiański de Harlin - 31.01.2026 (31.01.2026, 13:25:29)Norbert de Catalan napisał(a):(31.01.2026, 11:44:25)Pio Maria de Medici napisał(a):(28.01.2026, 07:57:47)Stanisław Wieniawa napisał(a): Dużo bardziej niebezpieczną sektą jest niejaki Kościół Walencji, którego przedstawiciel spokojnie mąci w naszym kraju. No, jeszcze jacyś zostali. RE: Tajemnicza sekta - Norbert de Catalan - 31.01.2026 Interesujące, jakim prawem się ostali? Myślałem, że wszystkich deportowaliśmy
RE: Tajemnicza sekta - Henryk Ziemiański de Harlin - 31.01.2026 Tak im się tu spodobało, że zdecydowali się osiąść. RE: Tajemnicza sekta - Albert - 31.01.2026 (31.01.2026, 13:25:29)Norbert de Catalan napisał(a):Oni się ukryli niczym żydzi w XX wieku, po czym teraz wypływają i zaczynają podobnie rozmontowywać struktury państwowe państw narodowych(31.01.2026, 11:44:25)Pio Maria de Medici napisał(a):(28.01.2026, 07:57:47)Stanisław Wieniawa napisał(a): Dużo bardziej niebezpieczną sektą jest niejaki Kościół Walencji, którego przedstawiciel spokojnie mąci w naszym kraju. Jedni kwalifikują ich jako Skarlandczyków bo uważają, że liczy się to gdzie ktoś mieszkał, a drugi uważają ich za zupełnie oddzielnych od miejsca zamieszkania i patrzą na kwestię religii i tego że się nie asymilowali. Wielkim ich wrogiem był Führer Norbert Catalitler.
RE: Tajemnicza sekta - Albert - 31.01.2026 (31.01.2026, 15:56:29)Henryk Ziemiański de Harlin napisał(a): Tak im się tu spodobało, że zdecydowali się osiąść.Podobno Rotria była im obiecana 3000 lat temu... RE: Tajemnicza sekta - Norbert de Catalan - 31.01.2026 (31.01.2026, 16:25:27)Albert napisał(a): Führer Norbert Catalitler Odezwał się Darth Vader
RE: Tajemnicza sekta - Albert - 31.01.2026 (31.01.2026, 16:35:11)Norbert de Catalan napisał(a):Nie pamiętam kto, ale ktoś nazwał mnie nekromantą czy coś takiego. I wtedy mi AI przygotowało zabawną grafikę. Poszukam to wstawie po edycji.(31.01.2026, 16:25:27)Albert napisał(a): Führer Norbert Catalitler EDIT: ![]() PS. Kojarzę, że też w Edelweiss w jednej z takich przygód RPG na forum, moja postać Fryderyka Badeńskiego była także częścią tej fabuły i tam dowodziłem siłami zła, siłami piekła, jakimś arcymagiem byłem czy coś. Nie brałem udziału bezpośrednio tylko byłem postacią narracyjną. Także jestem kojarzony raczej z potężnymi czarodziejami, więc i porównanie do Vadera, którego przecież określali niektórzy imperialni za "czarodzieja" nie jest w sumie takie odległe.
RE: Tajemnicza sekta - Henryk Ziemiański de Harlin - 03.02.2026 Czy nowy Gonfaloniere Eminencja @Pio Maria de Medici pomoże w złapaniu pozostałych sekciarzy? RE: Tajemnicza sekta - Pio Maria de Medici - 03.02.2026 Nie chcem, ale muszem. RE: Tajemnicza sekta - Henryk Ziemiański de Harlin - 05.02.2026 Atmosfera w Apostolskim Mieście w ostatnich kilku nieco się uspokoiła, choć odnotowano jeszcze kilkanaście prób ataków sekciarzy na świątynie. Jak dowiedział się Regent, przywództwo w sekcie objął Giovanni Macharetti, który był uważany za najwierniejszego współpracownika Vosnickiego i Sigara. Duchowny z ogromnym niepokojem przyjął jednak wiadomość, że prawie wszyscy członkowie sekty pochodzą z zasymilowanych rodzin skarlandzkich, które przyjęły nazwiska rotryjskie. Po Apostolskim Mieście zaczęły chodzić pogłoski, że sekciarze są opłaceni przez Escorial. Nagle do gabinetu wszedł młody ks. Vittorio, będący jednym z sekretarzy Regenta. Był bardzo przerażony. - Wasza Ekscelencjo, ten nowy lider jest bardzo okrutny! Wraz ze poplecznikami wdarli się na cmentarz, gdzie leży Vosnicki i wykradli jego ciało. Przy tym był jeden z grabarzy, który kilkanaście dni temu zakopywał grób. Na rozkaz Macharettiego mężczyznę powieszono na drzewie, gdyż posądzono go o zabójstwo Vosnickiego. - Ale jak im się to udało, skoro Michelangelo spoczywa w nieoznakowanym grobie? - spytał arcybiskup. - Widocznie mieli jakiegoś tajnego agenta. Według naocznych świadków, sekciarze mówili skarlandzkim akcentem, a w ostatnim czasie w Skarlandzie bardzo źle się dzieje. - Koniec tego! - mruknął ostrym tonem Regent. - Wykręć ni numer Eminencji Piusa. Trzeba nakazać wojsku obławę za tymi sekciarzami, a następnie umieścić ich w Więzieniu Patriarszym, gdzie cel jest pod dostatek. Potem arcybiskup zatelefonował do kard. Medyceusza, a następnie pośpiesznie wybiegł z Pałacu Apostolskiego. Wsiadł do swojego samochodu, który stał tuż przy Bazylice św. Pawła na Welii i zaczął sunąć przez tętniące życie uliczki Apostolskiego Miasta. Godzinę później był już w miejscowości Campo Varlese, gdzie zgodnie z jego poleceniem pochowano Vosnickiego w nieoznakowanym grobie, aby uniknąć zgromadzeń sekciarzy. Ktoś jednak musiał wydać im miejsce położenia grobu. Na cmentarzu największym drzewem był dąb, na którym wisiał grabarz. - Dobry Boże, co oni mu zrobili! - wyszeptał. Następnie udał się na pobliską plebanię, aby porozmawiać z proboszczem, który zatrudnił zmarłego. Duchowny serdecznie przyjął Regenta i zaparzył mu herbatę. - Giacomo był bardzo dobrym człowiekiem - mówił. - Pochodził z ubogiej rodziny, ledwo mu starczyło na chleb. Więc przygarnąłem go tutaj i zaoferował mu pracę grabarza. Jego ojciec również nim był. - A po pochówku Vosnickiego jak się zachowywał? - spytał arcybiskup. - Był milczący. Zamknął się w swoim pokoju i nad czymś rozmyślał. Nie miał tutaj żadnych wrogów, więc nie wiem komu mógł się narazić? On przecież tylko wykonał swoją robotę - mówił ze łzami proboszcz. - Ktoś widział tych sekciarzy i Macharettiego wtedy na cmentarzu? - pytał dalej arcybiskup. - Ja osobiście nie widziałem, ale ludzie ponoć widzieli, jak go do tego drzewa przywiązują. Byli zamaskowani oprócz Macharettiego. Taki muskularny, spekuluje się, że jest weteranem wojennym - odrzekł mu duchowny. Po rozmowie z proboszczem udał się w drogę powrotną do Apostolskiego Miasta. Czuł, że to jeszcze nie koniec sekty i trzeba z nią zrobić porządek. |