Państwo Kościelne Rotria
Operacja "Marzanna" - Wersja do druku

+- Państwo Kościelne Rotria (https://forum.rotria.net.pl)
+-- Dział: NIEPODLEGŁE PAŃSTWA (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=380)
+--- Dział: Wielkie Księstwo Ankony (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=553)
+--- Wątek: Operacja "Marzanna" (/showthread.php?tid=3903)

Strony: 1 2


RE: Operacja "Marzanna" - Pio Maria de Medici - 07.09.2026

[Obrazek: dc412c5d1bd33.png]

Kardynał Pio de Medici od kilku dni niemal nie opuszczał placu przed Katedrą w Ankonie.
 
Podczas gdy wojskowi zajmowali się przywracaniem porządku, politycy zastanawiali się nad przyszłością Wielkiego Księstwa, a miejscowi rewolucjoniści z właściwym sobie zapałem obalali kolejne pomniki nieboszczyków, Medyceusz zajmował się sprawami zdecydowanie bardziej przyziemnymi.
Przede wszystkim tym, żeby ludzie mieli co zjeść.
Jeszcze przed wyjazdem z Rotrii kardynał polecił opróżnić magazyny pomocy prowadzone przez Stolicę Apostolską. W ostatnich dniach zgromadzono tam pokaźne ilości darów: mąkę, ryż, makarony, konserwy, mleko, koce, ubrania, mydło, środki czystości i wszystko to, czego człowiek zaczyna rozpaczliwie potrzebować dokładnie wtedy, kiedy państwo przestaje działać.
Do Ankony ruszyły więc kolejne wozy z pomocą.
Nie było przemówień, orkiestry ani uroczystego przecięcia wstęgi. Zresztą wstęga prawdopodobnie również zostałaby rozdana potrzebującym.
Przed Katedrą ustawiono długie stoły, a Towarzysze Miłosierdzia, wspomagani przez miejscowych duchownych i ochotników, od rana rozładowywali skrzynie.
— Rodziny z dziećmi najpierw. Potem starsi i chorzy. Dla każdego wystarczy, tylko bez przepychania się! — wołał jeden z braci, usiłując jednocześnie powstrzymać starszą Ankonkę, która stanowczo utrzymywała, że skoro wychowała siedmioro dzieci, to należy jej się osiem paczek.
Sam Medyceusz stanął przy jednym ze stołów.
Nie ograniczał się bynajmniej do błogosławienia skrzynek z bezpiecznej odległości. Podawał paczki, rozmawiał z ludźmi, wypytywał o potrzeby poszczególnych rodzin, a od czasu do czasu znikał pomiędzy stertami kartonów, by po chwili pojawić się z kolejnym workiem żywności.
Szczególną popularnością cieszyły się ubrania.
Towarzysze Miłosierdzia zebrali ich w Rotrii całe wozy. Były tam płaszcze, koszule, spodnie, dziecięce kurtki, buty, swetry oraz jedna purpurowa sutanna, którą ktoś najwyraźniej wrzucił do transportu przez pomyłkę.
— Tę zostawcie — powiedział Medyceusz, oglądając ją przez chwilę. — Jeszcze nie wiadomo, jak bardzo rozrośnie się Tymczasowa Rada.
Towarzysz Miłosierdzia bez słowa odłożył sutannę na bok.
Wkrótce plac przed Katedrą przypominał wielki targ. Z tą różnicą, że nikt niczego nie sprzedawał.
Dzieci dostawały pieczywo i mleko, rodzinom wydawano większe paczki żywnościowe, starszym dostarczano zapasy bezpośrednio do domów. Osobny punkt zajmował się rozdawaniem środków higienicznych i chemicznych, których w mieście zaczynało brakować szczególnie dotkliwie. Były proszki do prania, mydła, środki dezynfekujące, szczotki, wiadra i całe skrzynie najzwyklejszego szarego mydła.
Jedna z kobiet, odbierając paczkę, próbowała pocałować kardynała w pierścień.
Medyceusz cofnął rękę.
— Najpierw proszę nakarmić dzieci. Pierścień nigdzie nie ucieknie.
Po czym podał jej jeszcze bochenek chleba.
Wieczorem, kiedy większość mieszkańców rozeszła się już do swoich domów, na placu pozostały puste skrzynie, kilka stołów i zmęczeni Towarzysze Miłosierdzia.
Kardynał usiadł na jednej z drewnianych skrzynek.
— Eminencjo, jutro przyjedzie następny transport — powiedział jeden z braci. — Podobno jeszcze większy.
Medyceusz spojrzał na niemal opróżniony plac.
— To dobrze.
— Podobno sytuacja w mieście zaczyna się uspokajać.
Kardynał pokiwał głową.
— Wojsko może pilnować ulic, urzędnicy mogą odbudować administrację, a politycy mogą nawet przez kilka godzin udawać, że wiedzą, co robią. Ale człowiek głodny nie potrzebuje deklaracji. Potrzebuje chleba.
Wstał, poprawił sutannę i spojrzał na ostatnie nierozdane skrzynie.
— A skoro Opatrzność dała nam chleb, to naszym obowiązkiem jest dopilnować, żeby trafił do tych, którzy go potrzebują.
Towarzysze Miłosierdzia zaczęli przygotowywać plac na następny dzień.
Pomoc Stolicy Apostolskiej dla Ankony miała być kontynuowana tak długo, jak długo będzie potrzebna.
A sądząc po liczbie ciężarówek, które właśnie przekraczały rotryjsko-ankońską granicę, kardynał Medyceusz nie zamierzał kończyć jej prędko.



RE: Operacja "Marzanna" - Andrew von Habsburg - 07.09.2026

To jest piękna inicjatywa, gratuluje


RE: Operacja "Marzanna" - Norbert de Catalan - 07.09.2026

(07.09.2026, 07:41:59)Ferdynand I napisał(a): Wasza Królewska Mość,

pozwolimy sobie dopowiedzieć bardzo ważną kwestię. Chyba pomyliliście miejsca... Straszyć to sobie możecie na terenie Skarlandu. Choć... zapomnieliśmy, że tam już prawie w ogóle nie ma kogo straszyć.

Z ojcowskim błogosławieństwem i życzeniami nawrócenia dla Skarlandu

Ferdynand I

Wasza Świątobliwość,

Nie sądzę abym pomylił miejsca, poinformowałem jedynie Eminencję Orańskiego, że dalsze wykorzystywanie Skarlandu do swoich gierek na terenie tzw. Wielkiego Księstwa Ankony i po za nim wymusi odpowiednie działania prawne z naszej strony co prawda ograniczonym do odmowy wjazdu na nasze terytorium - nie jest to straszeniem. W Królestwie Skarlandu nikogo nie straszymy więc zgodzę się z Waszą Świątobliwością faktycznie w Skarlandzie nie ma kogo straszyć... bo niby z jakiej przyczyny? 

Dziękuje w imieniu własnym i Królestwa Skarlandu za życzenia nawrócenia, ale pragnę zaznaczyć iż Królestwo Skarlandu pozostaje państwem chrześcijańskim (nawrócić się więc na chrześcijaństwo nie możemy), a jeżeli chodzi o formę obrządku pragnę zaznaczyć iż Państwo Kościelne Rotria samo podjęło decyzję o rozwiązaniu swoich struktur kościelnych w Skarlandzie więc z racji braku innego wyboru (w sensie Kościoła Rotryjskiego) pozostaniemy przy naszym rodzimym Kościele Walencji. Oczywiście nie chowamy urazy względem Kościoła Rotryjskiego, że podjął decyzję o wycofaniu się z Królestwa Skarlandu.

Życzę Waszej Świątobliwości jak najdłuższego pontyfikatu oby przyniósł Rotrii pomyślność


RE: Operacja "Marzanna" - Ferdynand I - 07.09.2026

(07.09.2026, 23:15:15)Norbert de Catalan napisał(a):
(07.09.2026, 07:41:59)Ferdynand I napisał(a): Wasza Królewska Mość,

pozwolimy sobie dopowiedzieć bardzo ważną kwestię. Chyba pomyliliście miejsca... Straszyć to sobie możecie na terenie Skarlandu. Choć... zapomnieliśmy, że tam już prawie w ogóle nie ma kogo straszyć.

Z ojcowskim błogosławieństwem i życzeniami nawrócenia dla Skarlandu

Ferdynand I

Wasza Świątobliwość,

Nie sądzę abym pomylił miejsca, poinformowałem jedynie Eminencję Orańskiego, że dalsze wykorzystywanie Skarlandu do swoich gierek na terenie tzw. Wielkiego Księstwa Ankony i po za nim wymusi odpowiednie działania prawne z naszej strony co prawda ograniczonym do odmowy wjazdu na nasze terytorium - nie jest to straszeniem. W Królestwie Skarlandu nikogo nie straszymy więc zgodzę się z Waszą Świątobliwością faktycznie w Skarlandzie nie ma kogo straszyć... bo niby z jakiej przyczyny? 

Dziękuje w imieniu własnym i Królestwa Skarlandu za życzenia nawrócenia, ale pragnę zaznaczyć iż Królestwo Skarlandu pozostaje państwem chrześcijańskim (nawrócić się więc na chrześcijaństwo nie możemy), a jeżeli chodzi o formę obrządku pragnę zaznaczyć iż Państwo Kościelne Rotria samo podjęło decyzję o rozwiązaniu swoich struktur kościelnych w Skarlandzie więc z racji braku innego wyboru (w sensie Kościoła Rotryjskiego) pozostaniemy przy naszym rodzimym Kościele Walencji. Oczywiście nie chowamy urazy względem Kościoła Rotryjskiego, że podjął decyzję o wycofaniu się z Królestwa Skarlandu.

Życzę Waszej Świątobliwości jak najdłuższego pontyfikatu oby przyniósł Rotrii pomyślność

Wasza Królewska Mość,

z uwagą przyjąłem wyjaśnienie, iż zapowiedź "odpowiednich działań prawnych", jak to nazwaliście, nie jest formą straszenia, lecz jedynie uprzejmą informacją o możliwych konsekwencjach. Przyjmuję tę osobliwą subtelność językową do wiadomości. W dyplomacji, jak widać, niekiedy wystarczy zmienić nazwę rzeczy, aby nabrała ona bardziej eleganckiego charakteru...

Cieszy mnie również zapewnienie, że w Królestwie Skarlandu nikogo się nie straszy. Jest to tym łatwiejsze do osiągnięcia, im bardziej ograniczony pozostaje katalog osób, które mogłyby się podobnych gróźb obawiać. W tej części wypowiedzi Waszej Królewskiej Mości pozostaje mi więc jedynie wyrazić pełną zgodę. Co zaś tyczy się "chrześcijaństwa" Skarlandu i tych absurdalnych uwag odnośnie do wycofania się KR z działalności w Skarlandzie, to niestety, ale jesteście w głębokim błedzie i to nie tylko osobistym. Ale cóż... zawsze się można pomylić, jak to powiedział jeż schodzący ze szczotki ryżowej.

Za życzenia dotyczące długości mojego pontyfikatu dziękuję. Niestety... o jego długości zdecydują  nie względy dyplomatyczne ani uprzejmość zagranicznych dworów, lecz Opatrzność Boża Wink

Waszej Królewskiej Mości życzę natomiast, aby Królestwu Skarlandu nigdy nie zabrakło tego, czego w polityce potrzeba najbardziej: właściwego rozeznania, proporcji w reakcjach oraz umiejętności odróżnienia rzeczywiście istotnych zagrożeń od tych, które istnieją przede wszystkim w wyobraźni jego władz.

Z apostolskim pozdrowieniem, błogosławieństwem i serdecznymi życzeniami powrotu na łono Kościoła Rotryjskiego
Ferdynand I 



RE: Operacja "Marzanna" - Fryderyk van Oranje - 08.09.2026

Pax między chrześcijany Smile