Państwo Kościelne Rotria
Dominica IV Adventus - XXI XII MMXXV - Wersja do druku

+- Państwo Kościelne Rotria (https://forum.rotria.net.pl)
+-- Dział: MIASTO APOSTOLSKIE (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=223)
+--- Dział: Sanktuaria Miasta Apostolskiego (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=499)
+---- Dział: Bazylika św. Jana na Lateranie (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=100)
+---- Wątek: Dominica IV Adventus - XXI XII MMXXV (/showthread.php?tid=3519)



Dominica IV Adventus - XXI XII MMXXV - Albert - 21.12.2025

Dominica IV Adventus
Quarta Dominica Adventus
XXI XII MMXXV

[Obrazek: wRYY5bh.png]

Ostatnia Niedziela Adwentu przywitała Rotrię mroźnym, krystalicznie czystym porankiem. W powietrzu wisiała już niemal namacalna cisza pełnego oczekiwania, przerywana tylko dalekim, przejmującym dźwiękiem pieśni adwentowych, które od świtu rozbrzmiewały z bocznych kaplic. Bazylika laterańska, choć wciąż tonęła w fiolecie, tym razem lśniła od złota złociste hafty na kapach, świeczniki odbijające blask setek płomieni, i pozłacana rama wielkiej ikony Nawiedzenia świętej Elżbiety, wystawionej na widok publiczny.

Procesja weszła punktualnie o dwunastej, ale dziś jej rytm wydawał się inny bardziej stanowczy, pełen celu. Nie było już niepewności z pierwszych niedziel, ani rozradowania z Gaudete. Była skupiona, królewska powaga. Krucyferariusz niósł wielki, odsłonięty krzyż ze szczerozłotym wizerunkiem Chrystusa, a za nim szli diakoni w dalmatykach z ciemnego fioletowego aksamitu, przetykanego nićmi ze złota.

Patriarcha Albert pojawił się w szatach, które łączyły pokutną powagę z królewskim blaskiem. Jego długa cappa magna z najciemniejszego fioletu była podszyta nie gronostajem, ale karmazynowym jedwabiem, którego fragmenty prześwitywały w każdym ruchu jak iskra. Na piersi miał złoty pektorał z krzyżem, a na głowie ciężką, złotą mitrę, na której wprawne oko mogło dostrzec sceny Zwiastowania i Nawiedzenia. Szedł wolno, z przejmującą powagą, a jego spojrzenie, przesuwające się po tłumie, zdawało się już widzieć nadchodzącą Noc. Gdy zasiadł na tronie, obediencja miała w sobie coś z hołdu składanego władcy, który za chwilę wyruszy w najważniejszą drogę.

[Obrazek: DivC1fH.png]

Liturgia tego dnia była najbogatsza. Chór, w pełnym składzie, zaintonował introitus „Rorate caeli de super” z tak głęboką melancholią i jednocześnie nadzieją, że niejednej osobie pociekła łza po policzku. Czytania były dłuższe – od Pierwszego Czytania z Księgi proroka Izajasza, przez Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian, aż po Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza. Słowa „Magnificat anima mea Dominum” (Wielbi dusza moja Pana) odśpiewał sam protodiakon, a jego bas rozbrzmiał pod kopułą jak dzwon.

Homilię wygłosił osobiście Patriarcha. Nie wstąpił na ambonę, lecz mówił z tronu, jakby dzielił się ostatnią, najcenniejszą radą z rodziną przed wielkim wydarzeniem. Głos miał niski, ciepły, trochę zmęczony adwentowym czuwaniem, ale niezwykle mocny w przekonaniu. „Nie budujmy już dróg” – mówił. „One są gotowe. Nie przygotowujmy już serc – one są, mam nadzieję, otwarte. Teraz… teraz po prostu zamilknijmy. I patrzmy. Wytężmy wzrok ku wschodniej stronie naszego życia. Bo Ten, którego oczekujemy, nie przyjdzie z hukiem, ale w szeleście anielskich skrzydeł i w ciszy nocnej straży”. Mówił o Maryi, która „niosła w sobie całą Nadzieję świata”, i o Józefie, który „szedł wiernie w ciemność, ufając jedynie głosowi Boga”. Pod koniec głos mu się załamał, i przez chwilę panowała absolutna, wspólna cisza, głośniejsza niż jakikolwiek śpiew.
[Obrazek: img_x1920_56347_6625f3859092b9-47113853-79160116.jpg]
Podczas offertorium chór odśpiewał starożytne „O Adonai” z antyfon większych, a dym z trybularzy unosił się tak gęsty, że przez moment przesłonił ołtarz, tworząc mistyczną zasłonę. Wierni, klęczący w ławach, kołysali się lekko w rytm modlitwy. Widać było, że niektórzy ściskają w dłoniach wypalone gromnice lub małe, drewniane figurki Dzieciątka – przywiezione specjalnie na to błogosławieństwo.
Komunia przyjęta została w skupieniu tak głębokim, że zdawało się, iż cała bazylika wstrzymuje oddech. Po niej odśpiewano ostatnie już w tym roku „Rorate”, ale tym razem jako błagalną, pełną tęsknoty pieśń żegnalną dla kończącego się czasu łaski.

Na zakończenie Patriarcha, zamiast błogosławieństwa z tronu, podszedł do wielkiej ikony Nawiedzenia. Wziął do ręki kropidło i pokropił nią najpierw obraz, a potem, zwracając się do ludu, pokropił również wiernych, mówiąc: „Niech to święte spotkanie przygotuje was do przyjęcia Słowa”. Błogosławieństwo końcowe było krótkie, mocne. Procesja wyjściowa była milcząca, ale w tym milczeniu czaiła się niecierpliwa, święta energia.
[Obrazek: dbh2HyN.png]

Gdy ostatni duchowni zniknęli za drzwiami, wierni jeszcze długo klęczeli. Nie spieszyli się do wyjścia. Spoglądali na puste już miejsce po procesji, na gasnące świece, na ciemny fiolet przy ołtarzu. Adwent się skończył. Teraz zaczynało się najprawdziwsze oczekiwanie – te ostatnie dni, godziny, minuty. Wychodzili z bazyliki w zupełnej ciszy, otuleni płaszczami, z twarzami zwróconymi w stronę wschodzącego zimowego słońca. W Rotrii zapadła wigilijna cisza.
[Obrazek: a30KZLe.png]



RE: Dominica IV Adventus - XXI XII MMXXV - Henryk Ziemiański de Harlin - 21.12.2025

Deo gratias.


RE: Dominica IV Adventus - XXI XII MMXXV - Andrew von Habsburg - 22.12.2025

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcRxqNFNkNolvrX9jrnZdLb...vk82DG9A&s]

cała uroczystość obstawiała Gwardia szwajcarska