Państwo Kościelne Rotria
Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Wersja do druku

+- Państwo Kościelne Rotria (https://forum.rotria.net.pl)
+-- Dział: INSTYTUCJE STOLICY ŚWIĘTEJ (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=217)
+--- Dział: Pałac Apostolski (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=104)
+--- Wątek: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. (/showthread.php?tid=3805)

Strony: 1 2


Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Aurelio de Medici y Zep - 08.08.2026

Wasza Świątobliwość,

w ostatnich godzinach najdłuższego pontyfikatu patriarszego w dziejach Kościoła Rotryjskiego, pragnę na Wasze ręce złożyć słowa podziękowania, uznania i wdzięczności za miniony czas. Trudno znaleźć słowa, które dostatecznie wyrażą wagę czasu Waszego patriarszego posługiwania dla wspólnoty Kościoła. Pontyfikat ten był historyczny od pierwszych jego chwil i historycznym pozostanie na zawsze.
Przepraszam, że nie zawsze byłem dyspozycyjny. Tym bardziej cenię Waszą Świątobliwość jako organizatora, który mimo (z początku) braku doświadczenia, rzucony na głęboką wodę, zdołał przewodzić Rotrii i zebrać grono wiernych współpracowników. Wyrażam wielką nadzieję, że pozostanie Ojciec Święty wśród nas jako kapłan i biskup, doświadczony pasterz Ludu Bożego.
Bóg zapłać!


RE: Bulla Renuntiato - Henryk Ziemiański-Wieniawa - 08.08.2026

Ja również dziękuję za pontyfikat Waszej Świątobliwości.


Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Fryderyk van Oranje - 08.08.2026

Cytat:
[Obrazek: aPzjbNc.png]
Albertus Episcopus
Servus Servorum Dei
Ad perpetuam Rei memoriam
Renuntiato

My, Albert I, pozostając we władzach własnej woli, bez wpływów osób postronnych, postanawiamy ustąpić ze Złotego Tronu i zrzec się godności Patriarchy Rotrii, powierzonej Nam przez Kolegium Kardynalskie w dniu XIX V AD MMXXV.
Wolą naszą jest, by Kolegium Kardynalskie obrało nowego Następcę świętego Pawła.
Niniejszy akt będzie skuteczny wraz z nastaniem godziny 00:00 dn. IX VIII AD MMXXVI.

Datum Rotriae, apud S. Paulum, die VIII mensis Augusti, anno Domini MMXXVI, pontificati nostri primo.

/-/ Albertus PP. I
Pontifex Maximus et Servus Servorum Dei,
Patriarcha et Episcopus Rotriae etc. etc. etc.
Rex Poloniae, Magnus Dux Lithuaniae

Cytat:
[Obrazek: aPzjbNc.png]
Umiłowani Bracia i Siostry!

Gdy rzymscy konsulowie kończyli urzędowanie i przekazywali władzę swoim następcom, mieli w zwyczaju mawiać: „Feci, quod potui, faciant meliora potentes” co tłumaczy się jako; Zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej. Dziś, gdy nadchodzą ostatnie godziny mojego pontyfikatu, te antyczne słowa cisną mi się na usta ze zdwojoną siłą.

Obecna chwila jest dla mnie niezwykle paradoksalna. Z jednej strony przepełnia mnie radość i dumą z tego, co udało nam się osiągnąć. Ufam głęboko, że oddaję Państwo Kościelne Rotria i sam Kościół w dobre, sprawdzone ręce, że nie zmarnowałem darowanego mi czasu i że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Z drugiej jednak strony czuję obawę o przyszłość. Kiedy byłem wybierany na ten zaszczytny urząd, nie ciążył na mnie żaden z góry ustalony limit, żaden ostateczny termin. Dawało mi to niezwykłe poczucie stabilności i pewności jutra. Wiedziałem, że mam przed sobą otwarty, wręcz nieograniczony czas. Teraz ten czas dobiega końca. Bycie Patriarchą to było naprawdę piękne uczucie, to był wspaniały okres. A teraz to się kończy. Muszę Wam wyznać, że po raz pierwszy od dawna odczuwam wyraźny niepokój. Moje myśli uciekają do tamtych dni, gdy trwało konklawe. Przypominam sobie te chwile, gdy nad kaplicą unosił się czarny dym, potem moment, gdy zostałem wezwany, odbyły się inwestytury i ostatecznie ukazał się dym biały. Pamiętam ciężar tamtych chwil gdy musiałem szybko przygotować przemówienie, widząc jednocześnie przykre posty i słowa wymierzone przeciwko mnie. Nie byłem pewny swojej pozycji, nie wiedziałem, czy podołam, co rodziło we mnie ogromny stres. Dziś to samo uczucie ściska mnie w żołądku. Zupełnie szczerze: nie wiem do końca, co będzie dalej. Chcę wciąż dla Was działać, chcę tu być, ale moja rola, moja funkcja bezpowrotnie ulega zmianie.
Może wydać się to komuś dziecinne. Ktoś może uznać, że podchodzę do tego zbyt emocjonalnie. Taki jednak już jestem. Ten wirtualny świat, choć stworzony z pikseli i słów, wciąga mnie bez reszty. Spojrzeć starczy na to ile czasu poświeciłem przez ten ponad rok na forum (Spędzony czas online: 3 Tygodni, 3 Godzin). Aktywność w mikronacjach w tym w Rotrii przynosi mi często ogromną radość i frajdę, bywa powodem wielkiego smutku, a czasem jak dzisiaj napawa strachem i niepewnością, zupełnie jak w prawdziwym życiu. Zanim jednak wskazówki zegara wybiją północ i zrzucę z ramion ten jakże słodki ciężar, chciałbym, abyśmy spojrzeli wstecz na drogę, którą wspólnie przebyliśmy.

Dane mi było trwać na Złotym Tronie od 19 maja 2025 roku, co czyni mnie najdłużej panującym Biskupem Rotrii w całej jej historii, a zarazem jedynym Patriarchą nieograniczonym żadnym limitem kadencji. Przez ten czas, pragnąc uporządkować i wzbogacić nasze państwo oraz Kościół, ogłosiłem 23 bulle, 54 dekrety Motu Proprio, 35 brewe oraz 2 encykliki (co też jest pewnym sukcesem, patrząc pod względem liczb bezwzględnych, nie patrząc na to ile miałem czasu na ich wydanie a ile inni Patriarchowie). Naszym wielkim, wspólnym sukcesem stało się doprowadzenie do unii kościelnej z Rzecząpospolitą Obojga Narodów i przywrócenie tam rotryjskich struktur kościelnych, a także ponowne przyprowadzenie Bizancjum na łono Kościoła Rotryjskiego. Praktycznie były to pierwsze zadanie jakie postawiło przede mną kolegium kardynalskie, niejako taki warunek tego pontyfikatu.
Działając na arenie międzynarodowej, zawarłem siedem umów międzynarodowych, z czego większość to były konkordaty, odbyłem podróże apostolskie do kilku zaprzyjaźnionych mikronacji i prowadziłem niezwykle aktywną politykę zagraniczną. Zawsze starałem się szukać pojednania z innymi kościołami, godzić wewnętrzne stronnictwa oraz gasić spory i konflikty. Wewnątrz Rotrii zwołałem i z sukcesem poprowadziłem historyczne obrady II Soboru Rotryjskiego. Z radością i troską o nasze duchowe dziedzictwo odnowiłem starożytne ryty laterański i welijski, a także zreformowałem Uniwersytet Rotryjski.
Zadbałem również o struktury państwowe ponieważ przeprowadziłem głęboką reformę urzędów oraz odznaczeń, rozdałem zasłużonym obywatelom należne lenna i zaszczyty. Odmłodziłem Święte Kolegium, kreując trzech nowych kardynałów, i tchnąłem nowe życie w zbrojne ramię naszego państwa, odradzając wojsko Rotrii. Niezmiernie cieszy mnie także to, że odrodziliśmy piękną działalność narracyjną i że dane mi było osobiście sprawować aż 27 wspaniałych celebr pontyfikalnych w murach naszych świątyń w Rotrii. Mam głęboką, płynącą z serca nadzieję, że tymi wszystkimi działaniami udało mi się przywrócić Rotrii choć część jej dawnej, wspaniałej chwały i należnej jej pozycji w świecie.

Dziękuję Wam za wszystko. Za każdą pochwałę, która dodawała mi skrzydeł, za każdą krytykę, która uczyła mnie pokory, oraz za ten niezwykły, wspólnie spędzony czas. Módlcie się za nadchodzące Konklawe. Módlcie się za Rotrię.
Feci, quod potui, faciant meliora potentes.

/-/ Albertus PP. I



RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Pio Maria de Medici - 08.08.2026

Towarzyszu, Wasza Świątobliwość, prawdziwego mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy - Wy - zamykacie pontyfikat w dobrym tonie, co można uznać za ogromny sukces.


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Fryderyk van Oranje - 08.08.2026

(08.08.2026, 21:01:44)Aurelio de Medici y Zep napisał(a): Wasza Świątobliwość,

w ostatnich godzinach najdłuższego pontyfikatu patriarszego w dziejach Kościoła Rotryjskiego, pragnę na Wasze ręce złożyć słowa podziękowania, uznania i wdzięczności za miniony czas. Trudno znaleźć słowa, które dostatecznie wyrażą wagę czasu Waszego patriarszego posługiwania dla wspólnoty Kościoła. Pontyfikat ten był historyczny od pierwszych jego chwil i historycznym pozostanie na zawsze.
Przepraszam, że nie zawsze byłem dyspozycyjny. Tym bardziej cenię Waszą Świątobliwość jako organizatora, który mimo (z początku) braku doświadczenia, rzucony na głęboką wodę, zdołał przewodzić Rotrii i zebrać grono wiernych współpracowników. Wyrażam wielką nadzieję, że pozostanie Ojciec Święty wśród nas jako kapłan i biskup, doświadczony pasterz Ludu Bożego.
Bóg zapłać!
Dziękuję bardzo za słowa Waszej Eminencji. Mimo, że nie jesteśmy w jednym mikronacyjnym rodzie, to uważać będę Eminencję za swojego duchowego Ojca. To wy mnie znaleźliście, to dzięki wam zostałem teraz po ujawnieniu tajemnicy konklawe okrągłym 50 Biskupem Rotrii, a także tym najdłużej panującym. Jest to ogromne wyróżnienie i patrząc na całokształt mojej działalności w mikronacjach czyli oba żywota, to jest mi trochę głupio. Bo ja który pośrednio doprowadził do upadku Rotrii, bo byłem jej duchownym biskupem w RON, miałem klony, mój brat miał klony, potem feralne konklawe, a potem wybuch afery, i Rotria oberwała rykoszetem za działanie rodu którego byłem częścią. Wiadomo nie 100% mojej winy, ale gdzieś tam czuję się odpowiedzialny, choćby pośrednio za odejście sporej części osób, a potem za to, że w Rotrii została garstka i w końcu doszło do upadku forum. I teraz ja, który was skrzywdził, choćby nawet pośrednio, czy przy okazji, dostał taką władzę, dostał taki czas, taki pontyfikat i takie zaufanie. Logicznie na to patrząc to nie zasługiwałem na to. Tym bardziej dlatego starałem się spłacił ten mój dług. Wciąż będę się zastanawiać czy to zrobiłem. Ale to trochę dlatego, że gdy już się wciągnę i poświecę to bywam perfekcjonistą. Dlatego trochę wątpię.

Przepraszam, że bywałem upierdliwy i spamowałem prywatnie na dc, gdy wątpiłem, bałem się, albo szukałem wsparcia. Czułem się czasem zagubiony, może lekko porzucony i brakowało mi czasem pewności. Nie chciałem robić wam na złość. I mówię to nie tylko do Eminencji, ale tez innych kardynałów. Ale czasem po prostu robiłem co robiłem. Mogłem być ostrzejszy, mogłem być bardziej konfrontacyjny, ale jeśli znacie mnie trochę lepiej to wiecie, że jakoś tak w głębi serca nie lubię na dłuższą metę mieć wrogów, nie lubię się kłócić. I dlatego jako Patriarcha czując powagę urzędu, hamowałem konflikty, łagodziłem spory, starałem się szukać pojednania. Nawet z KPP. Mimo, że nie zawsze to się kardynałom podobało. Ale po prostu wpływała na mnie rola jaką pełniłem. A przecież Biskup Rotrii ma być jak Dobry Pasterz. Więc musiałem szukać pojednania, kompromisu. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo jak to może ująć wiadomy książę brakuje mi trochę jaj. Może zbyt często obawiałem się o to co pomyślicie Wy, albo inni kardynałowie, albo czy jak wrócicie to nie wysadzicie wszystkiego w powietrze, dlatego działałem zachowawczo. Co jest na pewno minusem tego pontyfikatu. Ale biorę to na klatę, bo to z mojej przywary, tak się stało.

Jeśli nowo wybrany Patriarcha będzie mnie chciał w swojej Kurii, albo będzie mnie widział na innej funkcji w Rotrii, to już teraz oferuję swoje poparcie, swoje wsparcie oraz osobę. Nie raz musiałem podczas pontyfikatu ręczyć za Rotrię, przekonywać, działać w jej imieniu, dlatego nie porzucę jej teraz. Zważywszy na to co się udało stawka jest zbyt wysoka by porzucić teraz PKR, albo by się kłócić o coś. jest nas tylu, że jeśli każdy wybrałby dla siebie poletko do działania, to starczy nas by obsadzić wszelkie urzędy i funkcję, starczy by każdy coś od siebie wniósł i Rotria utrzyma swoją aktywność, utrzyma się w gronie TOP5 aktywnych mikronacji.


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Fryderyk van Oranje - 08.08.2026

(08.08.2026, 21:04:47)Henryk Ziemiański-Wieniawa napisał(a): Ja również dziękuję za pontyfikat Waszej Świątobliwości.
Dziękuję Waszej Eminencji za obecność i aktywność. Bez was to by się nie udało. Gdybyście nie wspierali mnie w tym czasie gdy miałem w realu sesje i znikałem na 2 tygodnie lub miesiąc, to by się nie udało. Byliście dobrym Regentem. Byliście dobrym członkiem Kurii Rotryjskiej. Działaliście na wielu polach i wasze rady, wasza aktywność, wasza działalność, umacniała mnie ciągle. Dlatego też jak mało kto zasłużyliście na swój kapelusz kardynalski, nie nazwiskiem, nie całokształtem działalności na przestrzeni lat, czy tylko młodym wiekiem ale swoją aktywnością przez te ponad 440 dni. Jesteście jednym z najlepszych współpracowników, a także jednym z najlepszych duchownych diecezjalnych jakich Rotria ma w swoich szeregach.


(08.08.2026, 21:43:51)Pio Maria de Medici napisał(a): Towarzyszu, Wasza Świątobliwość, prawdziwego mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy - Wy - zamykacie pontyfikat w dobrym tonie, co można uznać za ogromny sukces.
Dziękujemy Waszej Eminencji za miłe słowo. Choć zaczynaliśmy pontyfikat przy lekko mówiąc braku poparcia dla nas, czujemy, że dzięki temu co zrobiliśmy udało się nam lepiej poznać, udało nam się jakoś pojednać, ale też przekonać do naszej osoby Waszą Eminencję.


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Pio Maria de Medici - 08.08.2026

Tak będąc całkowicie szczerzy, to nie była osobista niechęć - tylko maska, którą utworzyłem w ramach nacjonalizmu, ksenofobii i zamordyzmu, której się trzymałem bo musiałem. Potajemnie trzymałem kciuki, i się nie zawiodłem Wink.


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Henryk Ziemiański-Wieniawa - 08.08.2026

(08.08.2026, 22:02:45)Pio Maria de Medici napisał(a): Tak będąc całkowicie szczerzy, to nie była osobista niechęć  - tylko maska, którą utworzyłem w ramach nacjonalizmu, ksenofobii i zamordyzmu, której się trzymałem bo musiałem. Potajemnie trzymałem kciuki, i się nie zawiodłem Wink.

Niczym Snape.


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Aurelio de Medici y Zep - 08.08.2026

Wasza Świątobliwość,

raz jeszcze pozwolę sobie na kilka słów przy zakończeniu Waszego pontyfikatu. W moim odczuciu, a zapewne również w odczuciu wielu z nas, kończy się nie tylko pontyfikat, ale przede wszystkim kończy się epoka. Ten pontyfikat był wielką epoką w dziejach Kościoła. Epoką patriarchy aktywnego, obecnego, zaangażowanego, niezależnego. Był to dobry czas dla Rotrii i podzielam niepokój Waszej Świątobliwości, bowiem nie sposób być spokojnym, gdy kończy się czas tak dla Rotrii dobry. Również wracam dziś w pamięci do początków tego pontyfikatu. Osobiście trzykrotnie kładłem ręce na głowę mojego nowego Ojca Świętego, czyniąc go diakonem, prezbiterem i biskupem. Przyjmowałem od niego przysięgę posłuszeństwa, aby chwilę później paść przed nim na twarz i złożyć homagium. Ręce trzęsły mi się, gdy Sługą Sług Bożych czyniłem tego, kto jeszcze chwilę wcześniej był poza Kościołem. Różne głosy towarzyszyły temu wyborowi. Dziś, po długich miesiącach panowania Alberta, historia sama oceniła epokowy wybór konklawe.

Niech Wasza Świątobliwość zostanie teraz z nami jako biskup, doświadczony pasterz, a nade wszystko przyjaciel. Razem oddajmy się służbie Kościołowi na nowo, wykorzystajmy wielki kapitał i ogromne dziedzictwo pontyfikatu Patriarchy Alberta.

Bóg zapłać, Wasza Świątobliwość!


RE: Renuntiatio VIII VIII MMXXVI A.D. - Fryderyk van Oranje - 08.08.2026

(08.08.2026, 22:04:32)Aurelio de Medici y Zep napisał(a): Wasza Świątobliwość,

raz jeszcze pozwolę sobie na kilka słów przy zakończeniu Waszego pontyfikatu. W moim odczuciu, a zapewne również w odczuciu wielu z nas, kończy się nie tylko pontyfikat, ale przede wszystkim kończy się epoka. Ten pontyfikat był wielką epoką w dziejach Kościoła. Epoką patriarchy aktywnego, obecnego, zaangażowanego, niezależnego. Był to dobry czas dla Rotrii i podzielam niepokój Waszej Świątobliwości, bowiem nie sposób być spokojnym, gdy kończy się czas tak dla Rotrii dobry. Również wracam dziś w pamięci do początków tego pontyfikatu. Osobiście trzykrotnie kładłem ręce na głowę mojego nowego Ojca Świętego, czyniąc go diakonem, prezbiterem i biskupem. Przyjmowałem od niego przysięgę posłuszeństwa, aby chwilę później paść przed nim na twarz i złożyć homagium. Ręce trzęsły mi się, gdy Sługą Sług Bożych czyniłem tego, kto jeszcze chwilę wcześniej był poza Kościołem. Różne głosy towarzyszyły temu wyborowi. Dziś, po długich miesiącach panowania Alberta, historia sama oceniła epokowy wybór konklawe.

Niech Wasza Świątobliwość zostanie teraz z nami jako biskup, doświadczony pasterz, a nade wszystko przyjaciel. Razem oddajmy się służbie Kościołowi na nowo, wykorzystajmy wielki kapitał i ogromne dziedzictwo pontyfikatu Patriarchy Alberta.

Bóg zapłać, Wasza Świątobliwość!
Dzieliliśmy ten stres i tę decyzję. Nikt nie wiedział jak to wyjdzie, co przyniesie przyszłość czy się uda. Sporo zaryzykował Eminencja.