![]() |
|
Operacja "Marzanna" - Wersja do druku +- Państwo Kościelne Rotria (https://forum.rotria.net.pl) +-- Dział: NIEPODLEGŁE PAŃSTWA (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=380) +--- Dział: Wielkie Księstwo Ankony (https://forum.rotria.net.pl/forumdisplay.php?fid=553) +--- Wątek: Operacja "Marzanna" (/showthread.php?tid=3903) Strony:
1
2
|
Operacja "Marzanna" - Albert Orański - 01.09.2026 OPERACJA "MARZANNA"
Ród Wieniawów wymarł. Wraz z nim runęła konstrukcja polityczna, która przez miesiące utrzymywała Ankonę w ryzach.
Upadek nastąpił szybko. Pozostawione bez żołdu oddziały wojskowe zaczęły opuszczać koszary. Część żołnierzy wróciła do domów, inni przyłączyli się do lokalnych grup zbrojnych. W prowincjach zniknęła władza centralna. Doniesienia o grabieżach, samowoli uzbrojonych oddziałów i zajmowaniu urzędów przez lokalnych przywódców docierały do Rotrii z każdym kolejnym dniem. W stolicy narastało przekonanie, że państwo przestało istnieć w praktycznym znaczeniu tego słowa. Na ulicach panował chaos i anarchia, nieuporządkowane grupy zbrojne i przestępcy przejęli panowanie nad miastem. Zdjęta strachem o własny los ludność cywilna ruszyła w kierunku Rotrii szukać schronienia. Generał Orański podjął jedyną możliwa w tym przypadku decyzję - nie dopuścić by chaos rozprzestrzenił się na Rotrię. Ustabilizowanie Ankony było priorytetem rotryjskiego bezpieczeństwa. ![]() Operacja rozpoczęła się przed świtem. Nad miastem pojawiły się samoloty transportowe, a chwilę później na wyznaczonych punktach wylądowali komandosi. Desant przeprowadzono szybko i bez rozgłosu. Pierwsze meldunki mówiły o przejęciu najważniejszych węzłów komunikacyjnych, urzędów państwowych oraz budynków strategicznych. Kilka godzin później do miasta wkroczyły główne siły kardynała generała Orańskiego. Żołnierze zajęli koszary, magazyny broni i najważniejsze gmachy administracji. Na ulicach ustawiono posterunki. Wydano rozkazy mające zapobiec grabieżom i samosądom. Jednocześnie zabezpieczono granice, obawiając się, że rozpad Ankony może przerodzić się w konflikt, który szybko przekroczy jej granice. Po południu ogłoszono powstanie Tymczasowej Rady Ustabilizowania Państwa. Jej pierwszym zadaniem będzie przywrócenie podstawowego funkcjonowania administracji i zapewnienie bezpieczeństwa ludności. Rada przejęła kontrolę nad państwowymi urzędami, podczas gdy wojska Rotrii pozostały w mieście jako gwarant porządku. RE: Operacja "Marzanna" - Albert Orański - 01.09.2026 ![]() Wieczorem odbyła się narada z oficerami wojsk stacjonujących na terenie Ankony. Omówione zostały dane wywiadowcze i plany działania na najbliższe dni.
Pomimo stosunkowo szybkiego opanowania miasta rubieże wciąż pozostają pod kontrolą zbrojnych band i samozwańczych kacyków, którzy wykorzystując zapaść struktur państwowych postanowili sięgnąć po władzę i bogactwa dla siebie. Całkowite opanowanie prowincji może więc zająć kolejne tygodnie. RE: Operacja "Marzanna" - Albert Orański - 03.09.2026 Wbrew początkowym optymistycznym założeniom oficerów, wkroczenie wojsk generała Orańskiego nie wystarczyło do ugaszenia nastrojów rewolucyjnych w Wielkim Księstwie Ankony. Macki anarchii sięgnęły bowiem o wiele głębiej, niż można było przypuszczać. Upadłe państwo przekształciło się w skorumpowaną i na wskroś patologiczną machinę ucisku rządzoną przez pospolitych przestępców. Zbrojne grupy zdołały połączyć siły i utworzyć podziemie walczące z "rotryjskimi najeźdźcami". Wraz z nimi uruchomiona została machina propagandowa siejąca dezinformację.
Każdego dnia mnożą się akty wandalizmu - niszczone są pomniki Wieniawów, widzianych jako rotryjskich namiestników i ciemiężycieli. Nie bez zdania racji są zarzuty kierowane pod adresem zmarłego księcia, którego nieroztropność przyczyniła się do agonalnego stanu kraju, który ongiś pokładał wielkie w nim nadzieje. ![]() Sytuacja ludności cywilnej pogarsza się z dnia na dzień. Nad miastem unosi się widmo głodu z powodu ataków wymierzonych w kupców zmierzających do Ankony z dostawami podstawowych produktów: żywności, węgla, drewna na opał. Powoli zaczyna brakować również leków i środków czystości.
Generał Orański wziął na cel uporanie się z przestępcami. Drogą do tego ma być powołanie lokalnej milicji, złożonej z miejscowej ludności, która korzystając ze wsparcia wojskowego ma przywrócić praworządność i porządek publiczny. RE: Operacja "Marzanna" - Fryderyk van Oranje - 03.09.2026 Jeśli zamkniemy szczelnie granicę, to jedynie mogliby szmuglować towary z MAW, lub przez dzikie OBPP. Jednak można by patrolować teren Ankony z pokładów samolotów, dzięki czemu, może uda się jakoś ograniczyć szmuglowanie towarów do Ankony z innych kierunków, dzięki czemu Ankończycy będą skazani na nas i nasze wsparcie. I będą bardziej skłonni do kooperacji. Siły mamy, ale nie widzi mi się zbrojna okupacja Ankony, bo wymagałaby sporo zasobów, oraz ludzi, czasu. Znowu naloty bombowe mogą niszczyć powierzchowne budynki, może w jakimś stopniu kryjówki, czy bunkry. Ale zawsze może dojść do błędów co doprowadzi do wzrostu niechęci i wrogości wobec Rotrii. Więc chyba najlepiej byłoby aby sami Ankończycy wyłapali dla nas element buntowniczy. Moglibyśmy np. w Parmie zbudować obóz jeniecki i tam ich trzymać. Strategicznie dobrym ruchem byłaby też budowa siatki szpiegowskiej wewnątrz Ankony i jej społeczeństwa. Zbudowanie sieci wywiadu, sieci współpracowników, donosicieli. RE: Operacja "Marzanna" - Pedro I Catalán - 04.09.2026 Pedro de Catalán był już w drodze do Ankony. Decyzję podjął jeszcze w Monte Cassino i od razu wysłał kilka pilnych telegramów. Następnego ranka opuścił klasztor i ruszył do Tivoli, gdzie umówił się z przygotowanym naprędce konwojem. Pedro zorganizował w swoim mniemaniu niewielką, prywatną misję humanitarną. Na miejscu czekało siedem ciężarówek m.in. z żywnością, lekarstwami, środkami higienicznymi, odzieżą i opałem. Do tego dwa ambulanse, kuchnia polowa, lekarze, sanitariusze, kierowcy oraz kilku ludzi z jego własnej służby. Zatrudniono też człowieka, którego jedynym zadaniem było pilnowanie, żeby nikt przypadkiem nie przyczepił do któregoś z pojazdów skarlandzkiej flagi. Pedro nie życzył sobie bowiem, żeby całą zasługę przypisano Koronie, która na czas jego pobytu w Rotrii pożałowała mu nawet skromnego lotniskowca, który, jak się okazuje, w obecnych okolicznościach przydałby się bardziej niż kiedykolwiek. Konwój mógł ruszać bez większych opóźnień. Jedynie furgon załadowany mięsem, kiełbasami i innymi bardziej wartościowymi racjami ugrzązł przy wyjeździe z Tivoli w rozmokniętym poboczu. Pedro postanowił na niego nie czekać i dał znak do odjazdu. Na granicy Pedro przygotowywał się na znacznie więcej formalności, niż rzeczywiście napotkał. Już po krótkiej wymianie zdań z dowódcą rotryjskiego posterunku z radością mógł obserwować unoszący się szlaban. Błogosławieństwo kardynała Medyceusza - choćby nieformalne - otwierało najwyraźniej nie tylko wszystkie drzwi, ale również szlabany.
Po dotarciu do stołecznego San Stanislao natychmiast rozpoczęto pracę. Przy ambulansach powstały prowizoryczne punkty medyczne, na składanych stołach rozłożono lekarstwa i środki opatrunkowe, a kuchnia polowa zaczęła wydawać pierwsze gorące posiłki. Ludzie Pedra roznosili paczki osobom starszym, spisywali potrzeby kolejnych ulic i pomagali miejscowym przenosić zapasy tam, gdzie były potrzebne najbardziej. Wtem z jednej ze źle ustawionych skrzyń wysypały się puszki z passatą. Nim ktokolwiek z jego ludzi zareagował, rzucił się za nimi stojący nieopodal młody chłopak. Pozbierał puszki, pomógł ustawić skrzynię i już miał odejść. Gdy podawał Królowi Seniorowi ostatnią puszkę, Pedro dostrzegł plamy pomarańczowej farby na jego rękach. Od razu skojarzył kolor z napisami wymalowanymi kilka ulic wcześniej na murach. Spojrzał jeszcze raz na chłopaka, potem na uratowane pomidory i najwyraźniej coś przyszło mu do głowy.
Z niemałym trudem wdrapał się na dach jednego z ambulansów. Pojazd zatrzeszczał. Kierowca, który wysiadł chwilę wcześniej, żeby pomóc przy rozładunku, spojrzał teraz w jego kierunku z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że polisa Móstoleskiego Domu Ubezpieczeniowego nie obejmie wyklepywania dachu wgniecionego pod ciężarem królewskiego dostojeństwa, zwłaszcza jeśli owo dostojeństwo podczas pobytu w Monte Cassino zdążyło przybrać kilka nowych kilogramów. Cytat:Nie przyjechałem tutaj jako przedstawiciel Rotrii. Nie przyjechałem również jako przedstawiciel Skarlandu. Żadne z tych państw nie dało mi mandatu, abym przemawiał w jego imieniu, a ja o taki mandat nie prosiłem. Tuż obok sanitariusz próbował przekonać pewnego staruszka, że butelka spirytusu medycznego nie stanowi racji żywnościowej. Staruszek miał w tej sprawie zgoła odmienne zdanie. Cytat:Przyjechałem jako syn kraju, który więcej niż raz zaznał wojny domowej i dobrze zna jej smak. Zapewniam Was, że jest gorzki jak oliwka zerwana prosto z drzewa, zanim sól, czas i cierpliwość uczynią z niej coś, co rozsądny człowiek zechciałby podać do stołu. Pedro perorował dalej, a ambulans mocno się zachybotał. Kierowca bez słowa podszedł do przedniego koła i wsunął pod nie drewniany klin, jakby właśnie uznał, że przemówienie może potrwać dłużej, niż początkowo zakładał. Cytat:Dlatego pytam Was: przeciwko komu właściwie walczycie? Przeciwko komu się opowiadacie? Przeciwko człowiekowi, którego nie możecie już obalić, bo uprzedziła Was chlorowana woda? Możecie przewrócić każdy jego pomnik, zamalować każde nazwisko i podrzeć każdy portret. Nie zmienicie tym ani jednej decyzji, którą podjął za życia i która pozostaje jego spuścizną. Tylko niepotrzebnie tracicie energię. Spojrzał w stronę młodego człowieka z pomarańczową farbą na rękach i perorował dalej. Cytat:To, co możecie zrobić tu i teraz, to zdecydować, do czego użyjecie własnych rąk. Ale pasata w puszce? Kto to słyszał! - Mateczko Kozłowska, czego to ludzie dzisiaj nie wymyślą! - wymieniały się spostrzeżeniami jakieś niewiasty wyglądające z okna pobliskiej kamienicy. Cytat:Gniew jest siłą. Ale jak ją wykorzystacie? Zamiast tylko niszczyć - spisujcie postulaty. Organizujcie się. Zakładajcie warsztaty. Drukujcie gazety. Twórzcie sztukę. Budujcie domy. A nade wszystko... płodźcie dzieci. To jeden z niewielu sposobów robienia rewolucji, po którym istnieje spora szansa, że za dziewięć miesięcy czegoś przybędzie, zamiast ubyć. W tej samej chwili od strony drogi dobiegł warkot silnika. Na plac wtoczył się wreszcie spóźniony furgon z mięsem. Najpierw odwróciło się kilka głów. Potem kilkanaście. Po chwili ruszyli właściwie wszyscy - mieszkańcy, sanitariusze, ludzie z kuchni, chłopak z pomarańczową farbą, staruszek od spirytusu, a po krótkim wahaniu nawet kierowca ambulansu. Pedro został na dachu sam. RE: Operacja "Marzanna" - Albert Orański - 06.09.2026 ![]() Na skutek zorganizowanej przez Pedro Catalana akcji humanitarnej nastroje antyrotryjskie zaczęły powoli ustępować, ponieważ ludzie dostrzegli, że główną przyczyną ich niedoli są lokalni watażkowie, a nie rotryjczycy próbujący ustabilizować sytuację w kraju. Zorganizowana przez kardynała Orańskiego milicja sukcesywnie wyłapywała wichrzycieli i poddawała pod osąd trybunałów ludowych. Pomniejsi rozbójnicy byli z reguły skazywani na prace publiczne, mające na celu resocjalizację i naprawę wyrządzonych szkód.
Kardynał Orański uznał, iż samo opanowanie najważniejszych punktów miasta nie wystarczy do przywrócenia trwałego porządku. Coraz liczniejsze doniesienia o napadach na transporty, działalności band oraz szerzącej się wśród mieszkańców dezinformacji wskazywały, że wydarzenia w Ankonie nie są wyłącznie następstwem upadku dotychczasowej władzy. - Najważniejsze bitwy wygrywa się w cieniu - pomyślał Orański.
Z rozkazu kardynała rozpoczęto zatem tworzenie siatki wywiadowczej, której zadaniem było rozpoznanie struktur odpowiedzialnych za destabilizację miasta. Do działań skierowano zarówno oficerów wywiadu, jak i zaufanych duchownych oraz miejscowych współpracowników. Agenci pod przykryciem rozpoczęli obserwację targowisk, portów, zajazdów oraz miejsc, w których najczęściej pojawiali się członkowie podejrzanych grup. Szczególną uwagę zwracano na osoby dysponujące pieniędzmi, bronią i zaopatrzeniem w ilościach niewspółmiernych do ich oficjalnego statusu. ![]() Pierwsze meldunki nie przyniosły jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Poszczególne bandy zdawały się działać niezależnie, a ich członkowie często nie znali osób stojących wyżej w hierarchii. Z czasem jednak agenci Orańskiego zaczęli dostrzegać powtarzający się schemat. Te same środki finansowe pojawiały się w różnych częściach Ankony, podobne instrukcje trafiały do pozornie niezwiązanych ze sobą grup, a kampanie plotek i fałszywych wiadomości pojawiały się w mieście dokładnie wtedy, gdy dochodziło do kolejnych ataków na rotryjskie transporty. Przełom nastąpił po pozyskaniu kilku informatorów spośród osób związanych z przestępczym podziemiem. Ich zeznania, zestawione z wcześniejszymi meldunkami, pozwoliły wywiadowi ustalić, że część band nie działa z własnej inicjatywy. Otrzymywały one pieniądze, instrukcje oraz zaopatrzenie od osób znajdujących się poza granicami Ankony. Kardynał Orański nakazał wówczas dalsze prowadzenie obserwacji, unikając przedwczesnego ujawnienia odkrytych kanałów. Rozpoczęto śledzenie przepływu funduszy, kontaktów pomiędzy przywódcami band oraz osób odpowiedzialnych za rozpowszechnianie fałszywych informacji. Wkrótce udało się ustalić, że poszczególne elementy destabilizacji tworzą jedną, znacznie większą sieć. Kolejne raporty zaczęły wskazywać na udział zagranicznego mocarstwa. W przechwyconych wiadomościach oraz zeznaniach informatorów pojawiły się wzmianki o osobach utrzymujących kontakty z przedstawicielami Królestwa Skarlandu. Trop ten początkowo traktowano z ostrożnością, jednak kolejne źródła niezależnie potwierdzały tę samą wersję wydarzeń. ![]() Zebrany materiał pozwolił wywiadowi kardynała Orańskiego sformułować pierwsze poważne wnioski. Chaos panujący w Ankonie nie był jedynie spontanicznym następstwem kryzysu politycznego. Lokalne bandy, kampania dezinformacyjna oraz ataki na transporty stanowiły element szerszej operacji mającej na celu osłabienie rotryjskiej obecności i podważenie autorytetu władz. Według meldunków wywiadu sponsorem tej działalności miało być Królestwo Skarlandu, którego celem było wykorzystanie kryzysu ankonskiego do destabilizacji samej Rotrii. Kardynał Orański, po zapoznaniu się z raportami, nakazał zachowanie ustaleń w ścisłej tajemnicy. Nie zamierzał jeszcze publicznie oskarżać Skarlandu. Zebrane informacje miały zostać poddane dalszej weryfikacji, a siatka wywiadowcza otrzymała rozkaz kontynuowania pracy. RE: Operacja "Marzanna" - Norbert de Catalan - 06.09.2026 Eminencjo @Albert Orański zdaję sobie sprawę iż lubi Eminencja intrygi, spiski itp. wszak to cecha godna rotryjskiego urzędnika. Proszę nie mieszać Królestwa Skarlandu ani jego obywateli w swoje gierki czy działania na terenie upadłej Ankony. Rozumiem, że Rotria do swej narracji w tym quasi państwie potrzebuje swego rodzaju antagonisty ale w zastępstwie za Królestwo Skarlandu można użyć samej Rotrii czy np. Oranii bliższej sercu Eminencji (z racji iż ów kraj swą nazwę wywodzi od nazwiska Eminencji) niż Skarland. Podsumowują mą krótką wypowiedź: w interesie Królestwa Skarlandu pozostaje nie mieszanie się w sprawy państw rotryjskich jak tzw. Wielkie Księstwo Ankony jak i samego tzw. Państwa Kościelnego Rotria z którym nie życzymy sobie kontaktów (zarówno tych oficjalnych jak i tych nieoficjaln i nie życzymy sobie być wykorzystywani w waszych wewnątrz rotryjskich gierkach. Dlatego proszę zająć się swoim podwórkiem i odprawić jakiś egzorcyzm bo poprzedni patriarcha was nawiedza dość intensywnie. W przypadku dalszego wykorzystywania Królestwa Skarlandu w tym jego obywateli do swoich gierek politycznych zostaną wobec Eminencji wyciągnięte stosowne konsekwencje personalne. RE: Operacja "Marzanna" - Albert Orański - 06.09.2026 Wasza Królewska Mość, Podobnie jak Waszą Królewską Mość, tak i mnie zbulwersowały doniesienia wywiadu o możliwym udziale służb Królestwa Skarlandu w kryzysie ankońskim. Widząc jednak zdecydowaną reakcję Waszej Miłości domniemuję, iż nie były to działania autoryzowane przez rząd w Walencji. Dołożę więc wszelkich starań by tę sprawę dogłębnie zbadać, a winnych naruszenia dobrego imienia Skarlandu odeślę niezwłocznie przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. RE: Operacja "Marzanna" - Pedro I Catalán - 07.09.2026 Obserwując wydarzenia w Ankonie Pedro uznał, że dalszy pobyt na terenie księstwa może być niepotrzebnym wystawianiem na próbę Opatrzności. Profilaktycznie zabrał więc paszport oraz starą, wysłużoną czotkę splecioną z czerwonego satynowego sznurka, po którą sięgał regularnie, zwłaszcza kiedy coś budziło jego niepokój. Zgromadził też komplet dokumentów wystarczający, by w razie potrzeby wykazać, że w ciągu ostatnich kilku dni nie obalał żadnego państwa. Wsiadł do swojej Hispano-Suizy i opuścił granice Ankony, rozglądając się za jakąś niewielką willą do wynajęcia na czas dalszego pobytu w Rotrii - możliwie blisko Miasta Apostolskiego, ale jednak z zachowaniem zdrowego dla duszy dystansu.
RE: Operacja "Marzanna" - Ferdynand I - 07.09.2026 (06.09.2026, 23:12:44)Norbert de Catalan napisał(a): Eminencjo @Albert Orański zdaję sobie sprawę iż lubi Eminencja intrygi, spiski itp. wszak to cecha godna rotryjskiego urzędnika. Proszę nie mieszać Królestwa Skarlandu ani jego obywateli w swoje gierki czy działania na terenie upadłej Ankony. Rozumiem, że Rotria do swej narracji w tym quasi państwie potrzebuje swego rodzaju antagonisty ale w zastępstwie za Królestwo Skarlandu można użyć samej Rotrii czy np. Oranii bliższej sercu Eminencji (z racji iż ów kraj swą nazwę wywodzi od nazwiska Eminencji) niż Skarland. Wasza Królewska Mość, pozwolimy sobie dopowiedzieć bardzo ważną kwestię. Chyba pomyliliście miejsca... Straszyć to sobie możecie na terenie Skarlandu. Choć... zapomnieliśmy, że tam już prawie w ogóle nie ma kogo straszyć. Z ojcowskim błogosławieństwem i życzeniami nawrócenia dla Skarlandu
Ferdynand I |