Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przybycie Patriarchy Alberta do Wenecji
#1
Przybycie Patriarchy Alberta do Wenecji

Od samego rana wenecki port tętnił życiem i gorączkowymi przygotowaniami, choć w wyznaczonym sektorze panowała absolutna dyscyplina. Wszystko było szykowane z najwyższą pieczołowitością. Dopiero około południa powietrze rozdarł głęboki ryk syreny okrętowej. Do nadbrzeża powoli zbliżała się masywna stalowa sylwetka niszczyciela typu San Marco. Okręt przywiózł ze sobą Patriarchę Alberta, który dotarł tu drogą morską z portu Monarchii Austro-Węgierskiej, przez którą wcześniej przejechał, by dostać się do Wenecji. Na brzegu czekał już Doża Wenecji, Maurycy kardynał Orański. Widząc cumujący okręt, wydał komendę, nakazując swoim żołnierzom baczność. Gdy oddział zamarł w idealnym bezruchu, wpatrzony z powagą przed siebie, Doża skłonił głowę i przyklęknął na jedno kolano.
[Obrazek: MytPKOH.png]
Z pokładu okrętu powolnym, majestatycznym krokiem zaczął schodzić Patriarcha Albert. U samego dołu trapu ustawili się już w równym szyku gwardziści Jego Świątobliwości. Gdy Biskup Rotrii zszedł już na twardy ląd i podszedł do klęczącego przed nim Doży, uniósł dłoń, dając mu łagodny znak ręką.
[Obrazek: LUbC3Dq.png]
- Powstań przyjacielu - powiedział głosem, który bez trudu przeciął portową ciszę.
Wtedy kardynał Maurycy wstał, po czym obaj duchowni ramię w ramię rozpoczęli powolny marsz wzdłuż szpaleru wyprostowanych jak struna żołnierzy weneckich. Przez dłuższą chwilę szli w milczeniu, a jedynym dźwiękiem był miarowy stukot ich obuwia na betonowym nabrzeżu. Po przejściu paru kroków Orański wreszcie zwrócił się do Patriarchy:
- Kolejne okręty będą niedługo skończone zgodnie z planem. Lagunari są gotowi w każdej chwili do wymarszu na Wasz rozkaz.

[Obrazek: 3A1pkmV.png]
Patriarcha nie zwolnił kroku, przelotnie omiatając wzrokiem wojsko.
- Dobrze się spisałeś Wasza Eminencjo. Przydadzą nam się, bo zbliża się czas próby, w Apostolskim Mieście trochę niespokojnie po ostatnich naszych decyzjach. Przeczuwam, że będziecie chcieli pojawić się w Rotrii i rozprawić się z sekciarzami, lub buntownikami?
- Tak Wasza Świątobliwość - odparł bez wahania Maurycy.
Albert pokiwał lekko głową, jakby spodziewał się dokładnie takiej odpowiedzi.
- Cierpliwości. Sekciarze zostaną wytropieni przez Gwardię Patriarszą i Żandarmerię Wyborczą. Co do ewentualnych buntowników dysponujemy wojskami liniowymi, pancernymi a także Aeronautica Pontificale. Garstka buntowników nie może nam zagrozić. Kardynał Senior i jego najemnicy będą szukać Nas i Ciebie, wtedy sami wpadną w naszą pułapkę. A ty mi go przyprowadzisz przed moje oblicze. Póki co rośnie w siłę, tylko razem możemy go pokonać i ustawić w szeregu, lub przeciągnąć na naszą stronę.
- Jak sobie życzysz - odpowiedział krótko kardynał Orański.
Patriarcha uśmiechnął się do własnych myśli, a chłód bijący od jego słów wydał się wyraźniejszy niż wiatr znad weneckiej laguny.
- Wszystko przebiega tak, jak przewidzieliśmy - powiedział spokojnie, po czym roześmiał się lekko, kontynuując inspekcję weneckich sił.
/-/ Abp Fryderyk Maurycy Jerzy Orański
Rex Poloniae, Magnus Dux Lithuaniae
Rector Universitatis Cracoviensis
Magnus Dux Oraniae
Dux Parmae
Prorector Universitatis Rotriensis
Episcopus Vilnensis
Vicarius Generalis Sanctae Sedis

[Obrazek: s1j8m9n.png]
[-] 1 użytkownik polubienia ten post.
  • Peter Grüner
Odpowiedz

#2
Żołnierze Batalionu Lagunari,wybrani spośród najzdolniejszych i najbardziej wytrzymałych synów weneckiej ziemi, stali w szeregach w nienagannie i, granatowych kurtkach zapiętych pod szyję na złote guziki. Krwistoczerwone stójki i mankiety odcinały się ostro od ciemnego materiału. Bluzy spinały śnieżnobiałe pasy z mosiężną klamrą z herbem Republiki. Na głowach mieli czapki  z czerwonym otokiem i złoconym godłem św. Marka.
Patriarcha Albert zatrzymał się przy poczcie sztandarowym, podnosząc prawą dłoń w geście błogosławieństwa nad żołnierzami.
– „W tym granacie i czerwieni widzę zarówno oddanie obrońców, jak i majestat Naszego Patrymonium” – rzekł Patriarcha, 
– „Niech ten duch strzeże was w zbliżających się próbach.”
Doża Maurycy Orański przeszedł wzdłuż linii podoficerów, sprawdzając stan uzbrojenia i ułożenie akolad oficerskich:
– „Mundury galowe reprezentują naszą dumę, ale pamiętajcie, że pod tym złotem i czerwienią bije serce szturmowca laguny” – skomentował Doża, zwracając się do dowódcy kompanii.
– „Wyglądają. bogato i poradnie, ale w walce są niebezpieczni niczym rekiny.”-Maurycy zrobił morskie porównanie.
[-] 1 użytkownik polubienia ten post.
  • Fryderyk van Oranje
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2026 Melroy van den Berg.