11 godzin(y) temu
(21.02.2026, 21:49:51)Guliano Giuseppe Montini napisał(a): Wielce Szanowni!
Jako świadek i uczestnik tamtych wydarzeń, a nawet w pewnym stopniu organizator "rewolucji", pozwólcie, że zabiorę głos i wspomnę tamte wydarzenia. Ogólnie poziom Rotrii sprzed tych wydarzeń pozostawiał wiele do życzenia. Ferdynand Habsburg, a więc ówczesny pożal się Boże Pius VI, Cesare de Medici i Pio Facibeni byli w zasadzie jedynymi aktywnymi obywatelami rotryjskimi. Reszta duchowieństwa albo została ekskomunikowana (jak m.in. ja, ale to już inna historia), albo po prostu nie zgadzając się z tymi osobami, które stworzyły krąg wzajemnej adoracji, opuścili Rotrię i szukali schronienia w innych mikronacjach. Wspomnieć warto m.in. Tomasza Manciniego, którego przedtem doprowadzono do abdykacji, gdy sprawował rządy jako Patriarcha Innocenty, a którego ja miałem zaszczyt być sekretarzem. On to w przeddzień opisywanych wydarzeń sprowokował ruch reformacyjny, wygłosił swoje tezy i przybił je do drzwi Bazyliki św. Pawła. Stworzył również stronę internetową, w której zamieszczał swoje przemyślenia, programy naprawcze, czy pieśń inspirowaną twórczością Jacka Kaczmarskiego, której początek w oryginale brzmi: "W zamku Wartburg na stromym urwisku". Do dziś pamiętam obrazek autorstwa Manciniego, na którym widniał Pius IV z podpisem - "stary chytry wróg, czyha by nas zmóc" (ciągle śmieszy). Również i ja miałem w tym dziele reformacyjnym swój skromny udział, pisząc wiersz o Ferdynandzie (inspirację zaczerpnąłem z serialu, którego głównym bohaterem był imiennik tego nieszczęsnego Patriarchy).
Konkludując, atmosfera była zła i fatalna. W Rotrii panował dawno niespotykany marazm i stagnacja. Notable rotryjscy zaliczali kolejne wpadki, np. słynne taśmy Facibeniego. Z tej racji, że głównym komunikatorem było wtedy Gadu-Gadu, co mądrzejsi mieli nawet ustawione opisy, z których snuła się czarna wizja upadku Rotrii. Poza tym Habsburg, Cesare i Facibeni, nazywany pieszczotliwie, tu cytat - "facizjebem", byli wówczas personami nielubianymi i budzącymi wszelką odrazę u ludzi o zdrowych zmysłach. Nadto byli zarozumiałymi bufonami i bucami, delikatnie rzecz ujmując. Nie będzie przesadą, gdy porównam ówczesną atmosferę rotryjską do anturażu Hogwartu za panowania Snape'a.
I teraz część najistotniejsza. Chociaż panował marazm i stagnacja, a Rotria chyliła się ku upadkowi, to jednak nie przeszkadzało, by w/w spijali sobie z dzióbków. Choć w tym byli doskonali, to jednak nie do końca ogarniali sprawy informatyczne i nie opłacili zobowiązań wynikających z prowadzenia forum. Wtedy to nadarzyła się okazja dokonania rewolucji, której przewodzili m.in. Kosma Medycejski i Albert Orański. Informacja, która została przekazana przez Dwór Patriarszy brzmiała, iż Pius VI, Cesare de Medici i Facibeni nie żyją; van Berden, czyli klon Piusa VI, został ogłoszony regentem (de facto bezprawnie, bo wszystkie urzędy ustają przecież wraz ze śmiercią patriarchy, a gdyby regencja wynikała z testamentu zmarłego, to tym bardziej narażałaby się na śmieszność i bezwartościowość). Ciała nieszczęśników miały zostać przewiezione do Monarchii Austro-Węgierskiej przez Karola Habsburga. Ogłoszono również, iż wyżej wymienieni zostali zamordowani, co jest oczywistą nieprawdą i bzdurą. Nikt nie chciał ich zabijać, a większą frajdę rewolucjonistom, a przede wszystkim zadość sprawiedliwości sprawiłoby ich pojmanie i sprawiedliwy proces kanoniczny. Fakty świadczą więc o tym, iż sami popełnili samobójstwo, zażywając cyjanek potasu. Co ciekawe, taka wersja ich śmierci przez dłuższy czas była umieszczona na Micropedii.
Z tej racji, że po rewolucji październikowej nie było w Rotrii żadnych kardynałów, a istniała nagląca potrzeba zachowania władzy patriarszej, Sobór Powszechny wybrał przez aklamację Klemensa III na kolejnego, prawowitego Patriarchę, następcę Piusa IV. O ile dobrze pamiętam Ksawery van Berden był tylko biskupem. Nikt wówczas nie kwestionował tego wyboru ani na forum wewnętrznym, ani na forum zewnętrznym. Van Berden zniknął na długi czas, nie dawał znaku życia, a nikt inny nie próbował podważać statusu tak wybranego hierarchy. Nadto nikt więcej się nim nie ogłosił.
Rodzi się zatem pytanie, co stałoby się w sytuacji, gdyby van Berden rzeczywiście, de iure, był regentem po śmierci Piusa IV i przejął faktyczną władzę w Rotrii? I tak musiałby zwołać Sobór do wybrania Patriarchy, bo nie było przecież innej możliwości jego powołania. Ale to tylko chyba hipotetyczne rozważania, wszak legalność jego regencji jest wysoce wątpliwa i przez dłuższy czas nikt się o nią nie upominał. W ogóle nie przypominam sobie, żeby w momencie śmierci Piusa IV, Cesarego i Facibeniego ktokolwiek mówił o tym, że Berden jest regentem. Nie było to chyba nawet podane do publicznej wiadomości.
Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne, językowe etc. Piszę dzisiaj w ogromnym zmęczeniu, a czuję wewnętrzny przymus, by podzielić się przemyśleniami na świeżo.
Montinius bene et vere scripsit.
Dodam tylko, że faktycznie wtedy rozpoczął się proces klikizacji kolegium, który zasadniczo skończył się za obecnego pontyfikatu. Patriarcha Albert po jego zakończeniu powinien dostać przydomek Wielki. I piszę to mimo moich wątpliwości co do unii personalnej łączącej nas z RON, a także tego, że kardynał Orański Starszy raczył sobie wrócić z grobu (tak, przyganiał kocioł garnkowi) i dostał ot tak wszytkie zaszczyty z powrotem. Klika habsburska była najmniej przyjemna, już wolałem rywalizować z kardynałem Orańskim Starszym, przynajmniej nie była to jakaś okropna pedaliada. Potem było jeszcze parę innych klik, które robiły sobie kolejeczkę do władzy patriarszej, co oczywiście skutkowało wypaleniem i brakiem aktywności. Jego Świątobliwość wprowadzając kardynałów Orańskiego Młodszego i bot von Habsburga do kolegium, a może wraz z końcem pontyfikatu siebie samego (co wydaje się pożądane oraz słuszne), wprowadził z powrotem dynamizm i nieprzywidywalność. Taki kocioł nam się przydaje i to że w końcu jest nawalanka szczera, a nie ustawiona.
Oczywiście należy przyznać, że właściwa sukcesja władzy trwała w pontyfikacie następcy Ferdzixa, nie w jego klonie Berdenie. Mówię to jako współorganizator soborowej elekcji. A wszystkim legalistom terrorystom wypierdom pozytywizmu prawnego impertynentom filistynom wyperfurmowanym profesorkom nierehabiltowanym (pan wie, że to o panu, profesorze) przypominam trzy słowa - stan wyższej konieczności.
Sua Altezza Serenissima
Alberto Tommaso
Duca di Parma

![[-]](https://forum.rotria.net.pl/images/duende_v3_local/collapse.png)

![[Obrazek: 101005704499834958_t.jpg]](https://kustosz.stempel.org.pl/1033/101005704499834958_t.jpg)

![[Obrazek: aurelio-kamerling-herb.png]](https://i.ibb.co/nNBBXJ5N/aurelio-kamerling-herb.png)
![[Obrazek: 101005704499835679_t.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1221/101005704499835679_t.png)
![[Obrazek: Chat-GPT-Image-12-lut-2026-o-23-48-57.png]](https://i.ibb.co/bRDdk2WS/Chat-GPT-Image-12-lut-2026-o-23-48-57.png)