21.08.2026, 13:35:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2026, 13:54:58 przez Pedro I Catalán.)
Świątobliwy Ojcze,
Wasze Eminencje,
Czcigodni Bracia i Siostry!
Z zainteresowaniem obserwuję toczącą się na Konsystorzu dyskusję o miejscu osób świeckich w Rotrii, a w szczególności o instytucji świeckiego kardynała. Konsystorz jest miejscem kardynałów i nie zamierzam wchodzić w jego kompetencje. Skoro jednak przedmiotem rozmowy jest miejsce świeckich, pomyślałem, że dobrze byłoby zapytać o zdanie również samych zainteresowanych. Stąd ten wątek. W duchu starej zasady Nihil novi sine communi consensu chciałbym stworzyć miejsce do swobodnej dyskusji, która - mam nadzieję - może okazać się jakimś wsparciem także dla Kolegium Kardynalskiego.
Nie zawsze byłem człowiekiem świeckim. Jeszcze jako Pablo de Larest otrzymałem w Rotrii nominację kapłańską z rąk Jego Świątobliwości Piusa II i przez pewien czas służyłem Kościołowi jako duchowny. Ze stanu duchownego wystąpiłem później w związku z objęciem tronu skarlandzkiego, czego wymagało ode mnie ówczesne prawo i Kortezy Generalne.
Dziś kan. 44 CIC stanowi, że duchowny, który utracił swój stan, może zostać ponownie włączony do duchowieństwa jedynie decyzją Patriarchy. Podczas mojego powitania kilka osób bardzo życzliwie zachęcało mnie do powrotu na tę drogę. Jestem za te słowa wdzięczny, ale po namyśle zdecydowałem, że nie chcę ponownie przyjmować stanu duchownego. Mam również inne zobowiązania i zwyczajnie uważam, że obecnie właściwsze będzie dla mnie pozostanie świeckim. Nie oznacza to wszakże, że zamierzam siedzieć z założonymi rękami. Chciałbym móc działać na rzecz Rotrii równie prężnie, tylko bez konieczności ponownego przywdziewania sutanny.
Jak wygląda obecnie stan prawny?
Czas pozwolił mi na razie przejrzeć jedynie sam Codex Iuris Canonici. Zapewne dla pełnego obrazu należałoby jeszcze zbadać pozostałe prawodawstwo i praktykę ostatnich pontyfikatów. Na gruncie samego CIC dostrzegam jednak kilka szczególnie istotnych przepisów:
Moje luźne refleksje:
Mój wstępny wniosek jest więc taki, że obecny CIC wcale nie skazuje świeckiego na rolę widza siedzącego w ostatniej ławce. Przeciwnie - daje podstawy do powierzenia mu całkiem szerokiego katalogu zadań. Pytaniem pozostaje, czy wszystkie te możliwości są w praktyce dostatecznie wykorzystywane.
Największą trudność interpretacyjną widzę w kan. 36 § 1. Z jednej strony kan. 32 otwiera świeckim drogę do urzędów, z drugiej kan. 36 zamyka przed nimi te, które wymagają „kościelnej władzy rządzenia”. Samo pojęcie nie jest jednak, przynajmniej w CIC, dostatecznie precyzyjnie zakreślone. Przy szerokiej interpretacji można by nim objąć niemal każdy urząd, z którym wiąże się jakakolwiek realna możliwość podejmowania decyzji. Jeżeli świeccy mają być żywą częścią Państwa Kościelnego, powinni móc nie tylko nosić godności honorowe, ale również brać na siebie realną odpowiedzialność i wpływ na określoną dziedzinę życia Rotrii.
W ramach obrad konsystorza Eminencja Mikołaj kardynał Dreder wysuwa tezę, że instytucja świeckiego kardynała nie spełnia swojej roli, a jej zniesienie mogłoby stać się impulsem do stworzenia nowych form świeckiej aktywności. I paradoksalnie, choć sam jestem osobą świecką, z w dużej mierze się z tym spostrzeżeniem zgadzam. Uważam, że skoro świecki kardynał ma te same prawa co duchowny kardynał i współdecyduje o wyborze Patriarchy (lub wręcz sam może zostać na niego wybrany), to granica między jednym stanem a drugim się zwyczajnie zaciera. W ten sposób decyzja o przyjęciu stanu duchownego przestaje być aż tak istotna dla miejsca człowieka we wspólnocie.
Z drugiej jednak strony zgadzam się z wątpliwością, jaką podniósł Eminencja Maurycy kardynał Orański-Nassau, pytając w istocie, jak odebranie świeckim miejsca na Konsystorzu i konklawe miałoby ich zaktywizować. Jeśli reforma miałaby się sprowadzić wyłącznie do zdjęcia z kilku głów czerwonych kapeluszy, a potem pozostawienia ich właścicieli samym sobie, to istotnie trudno byłoby mówić o jakimkolwiek postępie.
Stąd moja propozycja, która wygląda następująco - Kardynalat i co za tym idzie wybór Patriarchy pozostawiłbym duchownym. Obok tego proponowałbym utworzenie jednak urzędu, funkcji albo gremium przeznaczonych wyłącznie dla świeckich - nie jako nagrodę pocieszenia i nie jako zbiór honorowych tytułów, lecz jako rzeczywisty alternatywny sposób uczestniczenia w życiu Państwa Kościelnego i wpływania na jego rozwój. Nie każdy, kto chce służyć Kościołowi, musi stawać przy ołtarzu. I nie każdy, kto przy ołtarzu nie staje, powinien z tego powodu pozostawać w przedsionku.
W takim układzie każdy obywatel Rotrii mógłby świadomie wybrać jedną z dwóch ścieżek - jedna prowadziłaby przez stan duchowny, duszpasterstwo i hierarchię Kościoła, a druga przez świecką służbę Państwu, np. w administracji, kulturze, wymiarze sprawiedliwości, czy dyplomacji. Pierwszym z brzegu, więc pewnie nieidealnym, pomysłem mogłoby być stworzenie dodatkowego kolegialnego organu Inkwizycji złożonego wyłącznie ze świeckich, który mógłby być czymś w rodzaju instytucji odwoławczej. Zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć kontrowersyjnie, ale ten przykład dobrze oddaje mój zamysł co do rangi i kompetencji takiego urzędu dla świeckich.
Szczególnie zachęcam do zabrania głosu innych świeckich niebędących kardynałami - o ile tacy poza mną w Rotrii jeszcze istnieją. Byłoby bowiem dość osobliwe, gdyby dyskusję o aktywizacji świeckich przeprowadzili wyłącznie duchowni i świeccy kardynałowie.
Raz jeszcze podkreślam, że nie mam zamiaru mówić Waszym Eminencjom, co mają czynić. Ledwie powróciłem do Patrymonium i moje spojrzenie z konieczności jest jeszcze świeże. Być może w niektórych miejscach także naiwne. Chciałem jedynie położyć je na stole, aby i ono mogło zostać wzięte pod uwagę.
Zapewniając braci o pamięci w modlitwie
(-) JKM Pedro I de Catalán
Wasze Eminencje,
Czcigodni Bracia i Siostry!
Z zainteresowaniem obserwuję toczącą się na Konsystorzu dyskusję o miejscu osób świeckich w Rotrii, a w szczególności o instytucji świeckiego kardynała. Konsystorz jest miejscem kardynałów i nie zamierzam wchodzić w jego kompetencje. Skoro jednak przedmiotem rozmowy jest miejsce świeckich, pomyślałem, że dobrze byłoby zapytać o zdanie również samych zainteresowanych. Stąd ten wątek. W duchu starej zasady Nihil novi sine communi consensu chciałbym stworzyć miejsce do swobodnej dyskusji, która - mam nadzieję - może okazać się jakimś wsparciem także dla Kolegium Kardynalskiego.
Nie zawsze byłem człowiekiem świeckim. Jeszcze jako Pablo de Larest otrzymałem w Rotrii nominację kapłańską z rąk Jego Świątobliwości Piusa II i przez pewien czas służyłem Kościołowi jako duchowny. Ze stanu duchownego wystąpiłem później w związku z objęciem tronu skarlandzkiego, czego wymagało ode mnie ówczesne prawo i Kortezy Generalne.
Dziś kan. 44 CIC stanowi, że duchowny, który utracił swój stan, może zostać ponownie włączony do duchowieństwa jedynie decyzją Patriarchy. Podczas mojego powitania kilka osób bardzo życzliwie zachęcało mnie do powrotu na tę drogę. Jestem za te słowa wdzięczny, ale po namyśle zdecydowałem, że nie chcę ponownie przyjmować stanu duchownego. Mam również inne zobowiązania i zwyczajnie uważam, że obecnie właściwsze będzie dla mnie pozostanie świeckim. Nie oznacza to wszakże, że zamierzam siedzieć z założonymi rękami. Chciałbym móc działać na rzecz Rotrii równie prężnie, tylko bez konieczności ponownego przywdziewania sutanny.
Jak wygląda obecnie stan prawny?
Czas pozwolił mi na razie przejrzeć jedynie sam Codex Iuris Canonici. Zapewne dla pełnego obrazu należałoby jeszcze zbadać pozostałe prawodawstwo i praktykę ostatnich pontyfikatów. Na gruncie samego CIC dostrzegam jednak kilka szczególnie istotnych przepisów:
- kan. 24 - stanowi, że wszyscy wierni są równi co do godności i działania;
- kan. 30 - gwarantuje wiernym wolność od przymusu w wyborze stanu życia;
- kan. 32 - wprost dopuszcza odpowiednio przygotowanych świeckich do urzędów kościelnych i posług, które zgodnie z prawem mogą piastować, a także do funkcji biegłych, doradców i członków rad;
- kan. 32a - przewiduje dla świeckich godności kanoników honorowych oraz posługi akolity i ceremoniarza;
- kan. 36 § 1 - zastrzega wyłącznie dla duchownych urzędy, do których wykonywania wymagana jest „władza nominacji albo kościelna władza rządzenia”;
- kan. 54 - przewiduje, że Patriarsze mogą pomagać nie tylko biskupi i kardynałowie, lecz również inne osoby oraz instytucje, wykonując powierzone im zadania;
- kan. 60 i 61 - otwierają świeckim udział odpowiednio w synodach diecezjalnych i soborach, a więc również w zorganizowanych formach debaty nad życiem Kościoła;
- kan. 63–64 - powierzają Kolegium Kardynałów wybór Biskupa Rotrii, a jednocześnie wyraźnie dopuszczają istnienie kardynałów świeckich, którzy mogą otrzymać stopień kardynała diakona i posiadają takie same prawa jak pozostali członkowie Kolegium.
Moje luźne refleksje:
Mój wstępny wniosek jest więc taki, że obecny CIC wcale nie skazuje świeckiego na rolę widza siedzącego w ostatniej ławce. Przeciwnie - daje podstawy do powierzenia mu całkiem szerokiego katalogu zadań. Pytaniem pozostaje, czy wszystkie te możliwości są w praktyce dostatecznie wykorzystywane.
Największą trudność interpretacyjną widzę w kan. 36 § 1. Z jednej strony kan. 32 otwiera świeckim drogę do urzędów, z drugiej kan. 36 zamyka przed nimi te, które wymagają „kościelnej władzy rządzenia”. Samo pojęcie nie jest jednak, przynajmniej w CIC, dostatecznie precyzyjnie zakreślone. Przy szerokiej interpretacji można by nim objąć niemal każdy urząd, z którym wiąże się jakakolwiek realna możliwość podejmowania decyzji. Jeżeli świeccy mają być żywą częścią Państwa Kościelnego, powinni móc nie tylko nosić godności honorowe, ale również brać na siebie realną odpowiedzialność i wpływ na określoną dziedzinę życia Rotrii.
W ramach obrad konsystorza Eminencja Mikołaj kardynał Dreder wysuwa tezę, że instytucja świeckiego kardynała nie spełnia swojej roli, a jej zniesienie mogłoby stać się impulsem do stworzenia nowych form świeckiej aktywności. I paradoksalnie, choć sam jestem osobą świecką, z w dużej mierze się z tym spostrzeżeniem zgadzam. Uważam, że skoro świecki kardynał ma te same prawa co duchowny kardynał i współdecyduje o wyborze Patriarchy (lub wręcz sam może zostać na niego wybrany), to granica między jednym stanem a drugim się zwyczajnie zaciera. W ten sposób decyzja o przyjęciu stanu duchownego przestaje być aż tak istotna dla miejsca człowieka we wspólnocie.
Z drugiej jednak strony zgadzam się z wątpliwością, jaką podniósł Eminencja Maurycy kardynał Orański-Nassau, pytając w istocie, jak odebranie świeckim miejsca na Konsystorzu i konklawe miałoby ich zaktywizować. Jeśli reforma miałaby się sprowadzić wyłącznie do zdjęcia z kilku głów czerwonych kapeluszy, a potem pozostawienia ich właścicieli samym sobie, to istotnie trudno byłoby mówić o jakimkolwiek postępie.
Stąd moja propozycja, która wygląda następująco - Kardynalat i co za tym idzie wybór Patriarchy pozostawiłbym duchownym. Obok tego proponowałbym utworzenie jednak urzędu, funkcji albo gremium przeznaczonych wyłącznie dla świeckich - nie jako nagrodę pocieszenia i nie jako zbiór honorowych tytułów, lecz jako rzeczywisty alternatywny sposób uczestniczenia w życiu Państwa Kościelnego i wpływania na jego rozwój. Nie każdy, kto chce służyć Kościołowi, musi stawać przy ołtarzu. I nie każdy, kto przy ołtarzu nie staje, powinien z tego powodu pozostawać w przedsionku.
W takim układzie każdy obywatel Rotrii mógłby świadomie wybrać jedną z dwóch ścieżek - jedna prowadziłaby przez stan duchowny, duszpasterstwo i hierarchię Kościoła, a druga przez świecką służbę Państwu, np. w administracji, kulturze, wymiarze sprawiedliwości, czy dyplomacji. Pierwszym z brzegu, więc pewnie nieidealnym, pomysłem mogłoby być stworzenie dodatkowego kolegialnego organu Inkwizycji złożonego wyłącznie ze świeckich, który mógłby być czymś w rodzaju instytucji odwoławczej. Zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć kontrowersyjnie, ale ten przykład dobrze oddaje mój zamysł co do rangi i kompetencji takiego urzędu dla świeckich.
Szczególnie zachęcam do zabrania głosu innych świeckich niebędących kardynałami - o ile tacy poza mną w Rotrii jeszcze istnieją. Byłoby bowiem dość osobliwe, gdyby dyskusję o aktywizacji świeckich przeprowadzili wyłącznie duchowni i świeccy kardynałowie.
Raz jeszcze podkreślam, że nie mam zamiaru mówić Waszym Eminencjom, co mają czynić. Ledwie powróciłem do Patrymonium i moje spojrzenie z konieczności jest jeszcze świeże. Być może w niektórych miejscach także naiwne. Chciałem jedynie położyć je na stole, aby i ono mogło zostać wzięte pod uwagę.
Zapewniając braci o pamięci w modlitwie
(-) JKM Pedro I de Catalán


![[Obrazek: herb-pedro-pelny-500.png]](https://i.ibb.co/Kp0GS35X/herb-pedro-pelny-500.png)
![[-]](https://forum.rotria.net.pl/images/duende_v3_local/collapse.png)

![[Obrazek: 101005704499842584_t.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1260/101005704499842584_t.png)
![[Obrazek: 101005704499835533.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1438/101005704499835533.png)

![[Obrazek: 14101934_nicolodreder2.png?w=1100]](https://sjrotria.wordpress.com/wp-content/uploads/2019/01/14101934_nicolodreder2.png?w=1100)
![[Obrazek: 101005704499841870.jpeg]](https://kustosz.stempel.org.pl/1263/101005704499841870.jpeg)
![[Obrazek: s1j8m9n.png]](https://i.imgur.com/s1j8m9n.png)

![[Obrazek: 101005704499834958_t.jpg]](https://kustosz.stempel.org.pl/1033/101005704499834958_t.jpg)