Liczba postów: 1461
Liczba wątków: 253
Dołączył: 11.09.2023
(22.08.2026, 12:28:38)Albert Orański napisał(a): Prawdę mówiąc, spodziewać się że w Państwie Kościelnym zaroi się od świeckich, to trochę tak, jakby oczekiwać że w RON nagle wielu będzie szukało szczęścia jako Szwedzi. Chyba skazani jesteśmy na facetów w kieckach... Co fakt to fakt. Mądrego miło posłuchać. Polać mu.
W Rotrii zawsze dominować będą osoby o statusie duchownego, świeccy będą mniejszością, bo jeśli ktoś jest świecki to głównie działa w innych państwach, a Rotria przyciąga raczej osoby chcące zabawy w bycie duchownym najlepiej jeszcze biskupem, bo wtedy ma się diecezję, wiernych (choć nie zawsze, bo nie każdy w obecnych czasach chce stąd często diecezje są puste bez wiernych). A takim ostatecznym powiedzmy statusem jest bycie kardynałem, bo to też jest nieco najbardziej pociągającym zadaniem. By być purpuratem, by wybierać patriarchę, by nim samemu zostać. Oczywiście nie trzeba być kardynałem by zostać Patriarchą, ale bycie nim może to ułatwić, bo z rzadka kardynałowie wybierają osoby spoza kolegium. To może się zmienić i może nawet powinno. Cenna jest uwaga dot. demografii. Mikronacje starzeją się i brakuje nowych osób. Jeśli byśmy zachowali skromną liczbę kardynałów, to jeszcze pewnie w wizjach niektórych najlepsza byłaby gerontokracja (ale to nie może się sprawdzić, bo jeśli istnieć będzie szklany sufit, jeśli wybierani będą tylko kardynałowie i to jeszcze "starzy", to zwyczajnie młodsi albo niższego szczebla nie będą na dłużej chcieli w Rotrii zostać, bo gdzieś w każdym jest trochę ambicji, trochę ognia, trochę pasji i ostatecznie każdy gdzieś tam pragnie być w kolegium. Więc przy zamknięciu drogi rozwoju, drogi awansu doprowadzimy tylko do kolejnych schizm, do kłótni, rozpadów, osłabiania PKR.), dla innych najlepszy byłby model z tym by starsi kardynałowie zrezygnowali z purpury, albo odeszli na emeryturę by zmniejszyć kolegium, nie zmniejszając ilości kardynałów i nie degradując zasłużonych. Z jednaj strony tak faktem jest, że im większe kolegium tym więcej głosów potrzebne jest aby ktoś został wybrany, ale jeśli sytuacja jest jaka jest to nie może być inaczej. W sensie widzicie to może być sytuacja bez wyjścia. Bo jeśli usunie się na siłę starszych to oni zrezygnują albo się obrażą, będą spiskować itd. Jeśli usunie się młodych, lub nie będzie nowych kreować, to ostatecznie doprowadzi to do stagnacji, może frustracji, jakiś podziałów, lub odbije się na tym, że skoro i tak nie można awansować w Rotrii, to jaki sens ma szersze udzielanie się w niej, robienie coś w PKR, skoro można robić we własnej diecezji, tam gdzie się działa, czyli najpewniej w tej mikro co się udziela poza Rotrią głównie, lub no tej mikro w której się działało przed wstąpieniem do KR. Więc Patriarcha stoi wobec ciężkich wyborów. Jeśli naruszą jakąkolwiek ze stron to będzie on niezadowolona. Przy czym jeśli ktoś uważa, że serio mamy problem z za dużym kolegium, to nic nie stoi na przeszkodzie by w zgodzie z własnym sumieniem złożył na ręce JŚ albo rezygnację z purpury, albo wniosek o przeniesienie do stanu emeryta. Dlatego usuwanie kardynałów emerytów byłoby raczej błędem, bo było już pisane, że wtedy zapał takowych najpewniej by spadł po utracie kapelusza. Poza tym od razu oskarżą o nieszanowanie zasłużonych, o zdradzenie ich, bo ten kapelusz im się po prostu należał. Był im obiecany 3000 lat temu i koniec tematu.
Podsumowując wobec tego jak wygląda obecnie mikroświat, naturalną konsekwencją upływu czasu, zdrowego rozwoju swojej postaci, zdobywaniu kolejnych awansów, jest zostanie kardynałem. Wobec braku dopływu ciągle nowych, młodszych osób, ilość osób na szczeblu prezbiteratu i episkopatu będzie z czasem mniejsza od ilości osób w kardynalacie. Co oznacza, że kolegium z czasem się rozrasta. Zatem jeśli komuś to przeszkadza, nic nie stoi na przeszkodzie by dobrowolnie odejść na emeryturę lub złożyć kapelusz kardynalski.
I jeszcze kończąc, osoby które posiadają status kardynałów powinny (w najlepszym wariancie), być stale aktywne, działać w Rotrii, stawiać się na polecenie Patriarchy, pomagać mu doradzać. Nie być jedynie obecnym i aktywnym w czasie konklawe. To jest przywilej, ale i obowiązek. Bo nie można tego traktować, byłem ważny przez parę lat, robiłem sporo, to teraz nic nie muszę i będę tylko się pojawiał na konklawe by sobie wybierać a reszta mnie nie obchodzi. Bo przez cos takiego mogą pojawiać się głosy, że osoba taka przestała wnosić wiele do społeczności, przestała "krwawić" za Rotrię, przez co nie powinna być już kardynałem. Oczywiście to jest wariant optymistyczny, bo wiadomo wszystko weryfikuje życie, weryfikuje realioza. Jeśli ktoś działa od lat, a w życiu realnym zakłada rodzinę, pracuje, ma inne zadania, to naturalnie ma mniej czasu na mikronacje i naturalnie nie będzie poświęcać się tak, jak robi to biskup, prezbiter, czy nowy kardynał, którzy są na etapie liceum, czy studiów, mają więcej czasu i energii. Dlatego trzeba umieć wyważyć te aspekty. Rozsądnie rozdawać kapelusze. A ci co już mają, niech sobie w serduszku rozważą to co napisałem, a potem podejmą właściwe według nich decyzje i niech z tym żyją.
/-/ Abp Fryderyk Maurycy Jerzy Orański
Rex Poloniae, Magnus Dux Lithuaniae
Rector Universitatis Cracoviensis
Magnus Dux Oraniae
Dux Parmae
Prorector Universitatis Rotriensis
Episcopus Vilnensis
Vicarius Generalis Sanctae Sedis
![[Obrazek: s1j8m9n.png]](https://i.imgur.com/s1j8m9n.png)
Liczba postów: 124
Liczba wątków: 10
Dołączył: 12.01.2020
22.08.2026, 17:15:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2026, 17:16:19 przez Vilarte.)
Jak dla mnie, wyrazem uznania za zasługi są odznaczenia, tytuły czysto honorowe, wsie lenne i ich odpowiedniki, ale nie funkcje które łączą się z realnymi kompetencjami. Na stanowiskach funkcyjnych powinni być ludzie, którzy na nie zasłużyli tu i teraz, a nie 15 lat temu. Rozważane są tu na ogół różnego rodzaju półśrodki, ja bym poszedł w opcję radykalną, mając na uwadze że to tylko "odgrywanie Kościoła" a nie realne święcenia: całkowity reset wszystkich godności, każdy kardynał może zachować tytuł honorowy byłego kardynała czy coś w tym rodzaju, ale poza tym staje się z powrotem szeregowym księdzem i zaczyna wędrówkę w górę drabiny od zera. Na szczycie pozostaje patriarcha, który zarządza krajem "w oczekiwaniu" na pojawienie się na szczycie drabinki pierwszych kardynałów, za realne i aktualne zasługi. Mikro to zabawa, więc można sobie pozwolić na odważne kroki.
A jeśli w efekcie obraziłby się ktoś, kto przypomina o swoim istnieniu tylko podczas konklawe, no to cóż...
Liczba postów: 80
Liczba wątków: 7
Dołączył: 29.04.2017
(22.08.2026, 17:15:02)Vilarte napisał(a): Rozważane są tu na ogół różnego rodzaju półśrodki, ja bym poszedł w opcję radykalną, mając na uwadze że to tylko "odgrywanie Kościoła" a nie realne święcenia: całkowity reset wszystkich godności, każdy kardynał może zachować tytuł honorowy byłego kardynała czy coś w tym rodzaju, ale poza tym staje się z powrotem szeregowym księdzem i zaczyna wędrówkę w górę drabiny od zera. Na szczycie pozostaje patriarcha, który zarządza krajem "w oczekiwaniu" na pojawienie się na szczycie drabinki pierwszych kardynałów, za realne i aktualne zasługi. Mikro to zabawa, więc można sobie pozwolić na odważne kroki.
A jeśli w efekcie obraziłby się ktoś, kto przypomina o swoim istnieniu tylko podczas konklawe, no to cóż...
A myślałem, że moje pomysły są radykalne... Ale podoba mi się pomysł, żeby podejść do sprawy bardziej kreatywnie.
Na swój sposób rozumiem fakt, że kardynałowie nie chcą trącić wypracowanej purpury. Gdyby po moim powrocie król Norbert odmówił uznania mojego miejsca w Rodzinie Królewskiej i chciał zdegradować mnie do roli zwykłego szarego obywatela, to z pewnością skutecznie zdemotywowałoby mnie to do działania w Skarlandzie. Przy czym - co ważne - to jedynie godności honorowe. W życiu nie przyszło mi do głowy żeby z miejsca rozścić sobie prawa do konkretnych funkcji czy urzędów.
Mówicie Eminencje, że to normalne że w Państwie KOŚCIELNYM jedyna atrakcyjna ścieżka to ta wiodąca przez stan duchowny. Ja pozwolę sobie za to przypomnieć, że Kościół składa się w równym stopniu z kleru co z laikatu. Bardzo się cieszę, że na Konsystorzu padło bardzo trafne porównanie do szpitala i sugestia, że w dobrym szpitalu nigdy nie za wiele profesorów. W rzeczy samej! Tylko jaki jest sens istnienia szpitala bez pacjentów? A nawet jeśli już znajdzie się pacjent, to kto mu zmieni kroplówkę jeśli nie będzie pielęgniarza? Warto pamiętać, że metafora to bardzo niebezpieczne narzędzie.
Clou mojej wypowiedzi otwierającej ten wątek zmierzało nie do wizji zwiększenia liczby świeckich poprzez odbieranie kapeluszy,ale poprzez uatrakcyjnienie ścieżki świeckiej do takiej jej wersji, która mogłaby jakkolwiek konkurować z kardynalatem. Czy jest to wyjście poza dotychczasową Tradycję i źródłową inspirację? Oczywiście! Wierzę jednak, że bogactwo zupełnie nowych zależności, scenariuszy i narracji może wzbudzić ciekawość nie tylko napędzającą naszą aktywność, ale przyciągającą zupełnie nowe osoby. A kardynalat mógłby istnieć sobie bez zmian personalnych z oddaniem mu jego faktycznej roli - bardziej honorowej niż funkcyjnej.
Su Majestad el Rey
(-) Pedro I de Catalán
Król Senior Królestwa Skarlandu
Regent Księstwa Móstoles
Conte di Grosseto
Liczba postów: 1461
Liczba wątków: 253
Dołączył: 11.09.2023
(22.08.2026, 18:28:07)Pedro I Catalán napisał(a): Clou mojej wypowiedzi otwierającej ten wątek zmierzało nie do wizji zwiększenia liczby świeckich poprzez odbieranie kapeluszy,ale poprzez uatrakcyjnienie ścieżki świeckiej do takiej jej wersji, która mogłaby jakkolwiek konkurować z kardynalatem. Czy jest to wyjście poza dotychczasową Tradycję i źródłową inspirację? Oczywiście! Wierzę jednak, że bogactwo zupełnie nowych zależności, scenariuszy i narracji może wzbudzić ciekawość nie tylko napędzającą naszą aktywność, ale przyciągającą zupełnie nowe osoby. A kardynalat mógłby istnieć sobie bez zmian personalnych z oddaniem mu jego faktycznej roli - bardziej honorowej niż funkcyjnej. Generalnie za tym by jeśli są sposobności by coś dodać świeckim wiernym spoko, jestem za, popierałem podczas pontyfikatu popieram teraz.
Generalnie nie wiem czy jest możliwe stworzenie czegoś co może konkurować z kardynalatem ale nim nie być. Ale próbować można.
Co do tradycji, to akurat kiedy przeczytałem to słowo, to zapaliła się lampka, bo padło słowo klucz. XD Generalnie jeśli kiedyś w tradycji Rotryjskiej by Victor Surmun napisał, że po elekcji patriarcha winien napisać, że pierdnął, to najpewniej każdy kolejny patriarcha Rotrii by tak robił, nie pytał, nic nie zmienił, po prostu robił jak poprzednicy. - opis hiperbolizowany i kuriozalny bo pokazać pewną prawidłowość. Nie mniej okej. Czasem jednak bywało ciężko się dogadać, bo coś nie do końca zgodne z tradycją.
Co do pomysłu resetu, kiedyś już był zdaje się taki sam pomysł. Od czasu do czasu pojawia się taki pomysł rzucony przez kogoś. Generalnie czy byłoby to dobre? Możliwe, że tak. Bo jednak widać, że niektórym może po latach mniej się chcieć skoro już zdobyli wszystko. Tak samo jak przejdziesz grę, to potem nawet jak do niej wracasz co roku, to raczej nie wchodzisz tam gdzie już wszystko zdobyłeś, tylko jeśli do niej wracasz to odpalasz na nowo. Ale sądzę, że tutaj siła nostalgii, przyzwyczajenia, zwyczajnie prestiżu z bycia "starym" jak na warunki mikronacje, a przez to poczucia wyższości, bo się wiele widziało, wiele słyszało, wiele wie, stąd alfa i omega, nie dotykać świętego. I to prawidłowość jest taka. Bo istnieje możliwość, że za 5 lat, może trochę więcej, to samo dotknie chociażby takiego mojego ojca kardynała, lub kardynała Henryka Wieniawę. Więc w sumie nie wiem czy jest sens nawet narzekać jakoś na aktywność innych, lub na skład kolegium. Jest jak jest.
Jak w tym żarcie:
Cytat:Wchodzi młody kardynał do zatłoczonej kaplicy sykstyńskiej, siada i ani myśli ustąpić miejsca stojącemu obok staruszemu kardynałowi. Pod nosem mruczy wściekły:
– Żeby te wszystkie stare purpuraty w końcu poumierały, byłby przynajmniej luz w kolegium...
Stary kardynał patrzy na niego z politowaniem, klepie go po ramieniu i mówi spokojnym głosem:
– Nie denerwuj się, synku. Zobaczysz, do twoich czasów nauka pójdzie do przodu i na pewno wymyślą już lekarstwo na starość.
/-/ Abp Fryderyk Maurycy Jerzy Orański
Rex Poloniae, Magnus Dux Lithuaniae
Rector Universitatis Cracoviensis
Magnus Dux Oraniae
Dux Parmae
Prorector Universitatis Rotriensis
Episcopus Vilnensis
Vicarius Generalis Sanctae Sedis
![[Obrazek: s1j8m9n.png]](https://i.imgur.com/s1j8m9n.png)
|