03.10.2026, 19:47:08
Cytat:Wasza Eminencjo Najwyższy Trybunie,
staję przed Trybunałem po raz kolejny wezwany, a skoro już kard. Aureliusz wykazał w tej sprawie cierpliwość iście ewangeliczną, nie wypada dłużej wystawiać jej na próbę.
Sprawę Ksawerego van Berdena i Franciszka Ferdynanda Habsburga pamiętam jako jedną z tych rotryjskich tajemnic, które były tajemnicami przede wszystkim dlatego, że wszyscy o nich mówili, a zainteresowani usiłowali zachowywać się tak, jakby nikt niczego nie zauważył.
Nie będę jednak przed Wysokim Trybunałem twierdził, że własnymi oczyma widziałem człowieka siedzącego jednocześnie przed dwoma komputerami, zakładającego dwa ornaty i dyskutującego sam ze sobą. Takiej wiedzy nie posiadam.
Mogę natomiast powiedzieć, że w środowisku rotryjskim informacja o tym, iż Ksawery van Berden oraz Franciszek Ferdynand von Habsburg byli animowani przez tę samą realną osobę, funkcjonowała od lat jako rzecz powszechnie przyjmowana. Nie była to plotka, którą usłyszałem przedwczoraj od zakrystiana po trzeciej szklaneczce koniaku, lecz sprawa, która towarzyszyła Rotrii przez znaczną część jej historii.
Pamiętam również kontrowersję dotyczącą logowania obu kont z tego samego adresu IP. O istnieniu materiałów wskazujących na tę zbieżność mówiło się wówczas powszechnie. Skoro jednak nie dysponuję dziś rzeczoną dokumentacją we własnym archiwum, nie zamierzam udawać biegłego informatyka ani składać przed Trybunałem zeznań silniejszych niż moja rzeczywista wiedza.
Wspólny adres IP sam w sobie oczywiście nie musi jeszcze dowodzić wspólnej osoby. Dwóch ludzi może mieszkać pod jednym dachem, korzystać z jednej sieci, pracować w jednym miejscu albo - jak zapewne usłyszelibyśmy w Rotrii - przypadkiem przez kilka lat korzystać z tego samego komputera, pisać podobnym stylem i robić sobie nawzajem błyskawiczne kariery kościelne. Każdy oceni prawdopodobieństwo takiej historii według własnego sumienia.
Mogę natomiast zaświadczyć o czymś jeszcze: niezwykła bliskość Piusa IV i Ksawerego van Berdena nie ograniczała się do podobieństw technicznych czy językowych. Van Berden w bardzo krótkim czasie znalazł się niezwykle wysoko w hierarchii, otrzymał sakrę biskupią, a następnie został człowiekiem, na którym miała oprzeć się ciągłość władzy po śmierci Piusa IV. Z perspektywy czasu naturalnie rodziło to pytania - i rodzi je nadal.
Nie jest również dla mnie bez znaczenia, że dalsza historia Rotrii została na tej właśnie osobie w znacznej mierze zbudowana. Sam jestem pod tym względem chodzącym paradoksem naszej historii. Jedna z moich własnych linii biskupich prowadzi przez Mikołaja Dredera właśnie do Ksawerego van Berdena. Można więc powiedzieć, że jeśli van Berden był wielkim grzesznikiem, to grzech ów pozostawił po sobie całkiem imponującą sukcesję apostolską. I pokazuje to, że historia bywa złośliwa.
Nie uważam jednak, aby fakt późniejszej roli van Berdena, jego zasług, znaczenia dla odbudowy Państwa czy wywodzących się od niego sukcesji mógł sam przez się odpowiedzieć na pytanie, które postawiono przed Trybunałem. Można być człowiekiem historycznie ważnym i jednocześnie dopuścić się czynu sprzecznego z ówczesnym prawem. Jedno drugiego ani nie dowodzi, ani nie unieważnia. Podobnie nie uważam, aby upływ dwunastu lat zamieniał prawdę w nieprawdę. Archiwa nie mają terminu przydatności do spożycia.
Jeżeli więc Wysoki Trybunał pyta mnie wprost:czy według mojej wiedzy Pius IV - Franciszek Ferdynand Habsburg - oraz Ksawery van Berden byli dwiema postaciami tej samej realnej osoby?Odpowiadam: takie było i pozostaje moje przekonanie wynikające z całokształtu znanych mi okoliczności, relacji uczestników tamtych wydarzeń oraz tego, co przez lata funkcjonowało wśród starszych Rotryjczyków jako wiedza o tej sprawie.
Jeżeli natomiast Trybunał pyta:
czy posiadam obecnie w ręku materialny dowód, który samodzielnie i ponad wszelką wątpliwość rozstrzygałby tę kwestię?
Odpowiadam: nie.
I właśnie dlatego na tym kończy się rola świadka, a zaczyna rola Trybunału.Nie zamierzam ani kanonizować Ksawerego van Berdena za późniejsze zasługi, ani dla odmiany wrzucać go wraz z całą III Rotrią do pieca tylko dlatego, że po dwunastu latach otwarto stare archiwa. Zadaniem świadka jest powiedzieć to, co wie; zadaniem Sygnatury jest oddzielić wiedzę od przekonania, dowód od pogłoski i wreszcie prawo od rotryjskiego folkloru.A tego ostatniego, Bogu niech będą dzięki, mamy pod dostatkiem.
Pozostawiam zatem ocenę zgromadzonego materiału Wysokiemu Trybunałowi.
Z wyrazami należnego szacunku,† Pio Maria de MediciWielki Inkwizytor Świętego OficjumSekretarz Stanu Świętej StolicyPrimus inter EmeritosNaczelny Senior Rotrii
† PIO DE MEDICI
Panzerhaubitzekardinal
Wielki Inkwizytor Świętego Oficjum
Sekretarz Stanu Świętej Stolicy
Primus inter Emeritos, Naczelny Senior Rotrii,
Książę Ferrary i Palestriny, markiz Monte Cassino, właściciel Mater Ecclesiae
![[Obrazek: 101005704499834958_t.jpg]](https://kustosz.stempel.org.pl/1033/101005704499834958_t.jpg)


![[-]](https://forum.rotria.net.pl/images/duende_v3_local/collapse.png)

![[Obrazek: aurelio-kardyna-gotowy-herb.png]](https://i.ibb.co/3yZLj256/aurelio-kardyna-gotowy-herb.png)
![[Obrazek: s1j8m9n.png]](https://i.imgur.com/s1j8m9n.png)