5 godzin(y) temu
Bombowiec klasy "Papa Gordo"
![[Obrazek: 101005704499835627.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1438/101005704499835627.png)
![[Obrazek: 101005704499835627.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1438/101005704499835627.png)
Patriarszy bombowiec klasy „Papa Gordo” nie jest tyle maszyną wojenną, co teologicznym manifestem uzbrojonym w silniki turbośmigłowe.
Wygląda jak monumentalny znak krzyża rozciągnięty na niebie — choć oficjalnie inżynierowie utrzymują, że to jedynie „optymalizacja aerodynamiki i sygnatury radarowej”. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że jego prawdziwą misją nie jest tyle bombardowanie, co nawracanie przez absolutną dominację przestrzeni powietrznej.
„Papa Gordo” przenosi w lukach nie tylko klasyczne uzbrojenie, ale również kapsuły transmisyjne zdolne emitować kazania na wszystkich pasmach radiowych jednocześnie. Gdy pojawia się nad celem, najpierw następuje Objawienie w postaci fal infradźwiękowych rozbijających morale, a dopiero potem — jeśli wiara nie kiełkuje — następuje korekta doktrynalna w tonach wysokiej precyzji.
Załoga, nazywana nie pilotami, lecz diakonami powietrznymi, operuje maszyną według rytuału: start jest „powołaniem”, nalot — „misją duszpasterską”, a powrót do bazy — „rekolekcjami technicznymi”. Sama konstrukcja skrzydła symbolizuje objęcia Kościoła: szerokie, nieuniknione i niemożliwe do ominięcia przez radar ani przez sumienie.
W doktrynie Kościoła „Papa Gordo” uchodzi za szczyt agresywnej ewangelizacji kinetycznej — dowód na to, że jeśli nie da się dotrzeć do dusz słowem, zawsze można dotrzeć do nich z prędkością naddźwiękową i certyfikatem boskiego mandatu.
Krótko mówiąc: to bombowiec, który nie tyle niszczy cele, co usuwa alternatywne interpretacje rzeczywistości.
Wygląda jak monumentalny znak krzyża rozciągnięty na niebie — choć oficjalnie inżynierowie utrzymują, że to jedynie „optymalizacja aerodynamiki i sygnatury radarowej”. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że jego prawdziwą misją nie jest tyle bombardowanie, co nawracanie przez absolutną dominację przestrzeni powietrznej.
„Papa Gordo” przenosi w lukach nie tylko klasyczne uzbrojenie, ale również kapsuły transmisyjne zdolne emitować kazania na wszystkich pasmach radiowych jednocześnie. Gdy pojawia się nad celem, najpierw następuje Objawienie w postaci fal infradźwiękowych rozbijających morale, a dopiero potem — jeśli wiara nie kiełkuje — następuje korekta doktrynalna w tonach wysokiej precyzji.
Załoga, nazywana nie pilotami, lecz diakonami powietrznymi, operuje maszyną według rytuału: start jest „powołaniem”, nalot — „misją duszpasterską”, a powrót do bazy — „rekolekcjami technicznymi”. Sama konstrukcja skrzydła symbolizuje objęcia Kościoła: szerokie, nieuniknione i niemożliwe do ominięcia przez radar ani przez sumienie.
W doktrynie Kościoła „Papa Gordo” uchodzi za szczyt agresywnej ewangelizacji kinetycznej — dowód na to, że jeśli nie da się dotrzeć do dusz słowem, zawsze można dotrzeć do nich z prędkością naddźwiękową i certyfikatem boskiego mandatu.
Krótko mówiąc: to bombowiec, który nie tyle niszczy cele, co usuwa alternatywne interpretacje rzeczywistości.
Dane techniczne:
Rozpiętość skrzydeł: 29,3m
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zasięg: 2 900 km
Masa własna: 15 t
Masa startowa: 30 t
Ładunek bombowy: 4,5 t
Załoga: 8


![[Obrazek: 101005704499835533.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1438/101005704499835533.png)