07.09.2026, 11:00:53
![[Obrazek: dc412c5d1bd33.png]](https://zapodaj.net/images/dc412c5d1bd33.png)
Kardynał Pio de Medici od kilku dni niemal nie opuszczał placu przed Katedrą w Ankonie. Podczas gdy wojskowi zajmowali się przywracaniem porządku, politycy zastanawiali się nad przyszłością Wielkiego Księstwa, a miejscowi rewolucjoniści z właściwym sobie zapałem obalali kolejne pomniki nieboszczyków, Medyceusz zajmował się sprawami zdecydowanie bardziej przyziemnymi.
Przede wszystkim tym, żeby ludzie mieli co zjeść.
Jeszcze przed wyjazdem z Rotrii kardynał polecił opróżnić magazyny pomocy prowadzone przez Stolicę Apostolską. W ostatnich dniach zgromadzono tam pokaźne ilości darów: mąkę, ryż, makarony, konserwy, mleko, koce, ubrania, mydło, środki czystości i wszystko to, czego człowiek zaczyna rozpaczliwie potrzebować dokładnie wtedy, kiedy państwo przestaje działać.
Do Ankony ruszyły więc kolejne wozy z pomocą.
Nie było przemówień, orkiestry ani uroczystego przecięcia wstęgi. Zresztą wstęga prawdopodobnie również zostałaby rozdana potrzebującym.
Przed Katedrą ustawiono długie stoły, a Towarzysze Miłosierdzia, wspomagani przez miejscowych duchownych i ochotników, od rana rozładowywali skrzynie.
— Rodziny z dziećmi najpierw. Potem starsi i chorzy. Dla każdego wystarczy, tylko bez przepychania się! — wołał jeden z braci, usiłując jednocześnie powstrzymać starszą Ankonkę, która stanowczo utrzymywała, że skoro wychowała siedmioro dzieci, to należy jej się osiem paczek.
Sam Medyceusz stanął przy jednym ze stołów.
Nie ograniczał się bynajmniej do błogosławienia skrzynek z bezpiecznej odległości. Podawał paczki, rozmawiał z ludźmi, wypytywał o potrzeby poszczególnych rodzin, a od czasu do czasu znikał pomiędzy stertami kartonów, by po chwili pojawić się z kolejnym workiem żywności.
Szczególną popularnością cieszyły się ubrania.
Towarzysze Miłosierdzia zebrali ich w Rotrii całe wozy. Były tam płaszcze, koszule, spodnie, dziecięce kurtki, buty, swetry oraz jedna purpurowa sutanna, którą ktoś najwyraźniej wrzucił do transportu przez pomyłkę.
— Tę zostawcie — powiedział Medyceusz, oglądając ją przez chwilę. — Jeszcze nie wiadomo, jak bardzo rozrośnie się Tymczasowa Rada.
Towarzysz Miłosierdzia bez słowa odłożył sutannę na bok.
Wkrótce plac przed Katedrą przypominał wielki targ. Z tą różnicą, że nikt niczego nie sprzedawał.
Dzieci dostawały pieczywo i mleko, rodzinom wydawano większe paczki żywnościowe, starszym dostarczano zapasy bezpośrednio do domów. Osobny punkt zajmował się rozdawaniem środków higienicznych i chemicznych, których w mieście zaczynało brakować szczególnie dotkliwie. Były proszki do prania, mydła, środki dezynfekujące, szczotki, wiadra i całe skrzynie najzwyklejszego szarego mydła.
Jedna z kobiet, odbierając paczkę, próbowała pocałować kardynała w pierścień.
Medyceusz cofnął rękę.
— Najpierw proszę nakarmić dzieci. Pierścień nigdzie nie ucieknie.
Po czym podał jej jeszcze bochenek chleba.
Wieczorem, kiedy większość mieszkańców rozeszła się już do swoich domów, na placu pozostały puste skrzynie, kilka stołów i zmęczeni Towarzysze Miłosierdzia.
Kardynał usiadł na jednej z drewnianych skrzynek.
— Eminencjo, jutro przyjedzie następny transport — powiedział jeden z braci. — Podobno jeszcze większy.
Medyceusz spojrzał na niemal opróżniony plac.
— To dobrze.
— Podobno sytuacja w mieście zaczyna się uspokajać.
Kardynał pokiwał głową.
— Wojsko może pilnować ulic, urzędnicy mogą odbudować administrację, a politycy mogą nawet przez kilka godzin udawać, że wiedzą, co robią. Ale człowiek głodny nie potrzebuje deklaracji. Potrzebuje chleba.
Wstał, poprawił sutannę i spojrzał na ostatnie nierozdane skrzynie.
— A skoro Opatrzność dała nam chleb, to naszym obowiązkiem jest dopilnować, żeby trafił do tych, którzy go potrzebują.
Towarzysze Miłosierdzia zaczęli przygotowywać plac na następny dzień.
Pomoc Stolicy Apostolskiej dla Ankony miała być kontynuowana tak długo, jak długo będzie potrzebna.
A sądząc po liczbie ciężarówek, które właśnie przekraczały rotryjsko-ankońską granicę, kardynał Medyceusz nie zamierzał kończyć jej prędko.
† PIO DE MEDICI
Panzerhaubitzekardinal
Wielki Inkwizytor Świętego Oficjum
Sekretarz Stanu Świętej Stolicy
Primus inter Emeritos, Naczelny Senior Rotrii,
Książę Ferrary i Palestriny, markiz Monte Cassino, właściciel Mater Ecclesiae
![[Obrazek: 101005704499834958_t.jpg]](https://kustosz.stempel.org.pl/1033/101005704499834958_t.jpg)


![[-]](https://forum.rotria.net.pl/images/duende_v3_local/collapse.png)
![[Obrazek: DxkUDeu.png]](https://i.imgur.com/DxkUDeu.png)


![[Obrazek: passport-id.png]](http://skarland.eu/img/passport-id.png)

![[Obrazek: 101005704499842947_t.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1407/101005704499842947_t.png)
![[Obrazek: s1j8m9n.png]](https://i.imgur.com/s1j8m9n.png)