08.07.2026, 21:43:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2026, 21:44:59 przez Henryk Ziemiański-Wieniawa.)
Było już po dwudziestej, gdy arcybiskup po skończonym dniu pracy udał się do jednej z trattorii położonych na Piazza Navona. Poprosił o dwie pizze i butelkę Aperolu, ponieważ dzisiaj spożył jedynie śniadanie, a ksiądz Parizotto udał się na plebanię parafii św. Aleksego, której był rezydentem. Gdy już odebrał zamówienie, wybrał stolik przy drzwiach wejściowych i otworzył pierwszy karton jedzenia. W pewnym momencie do lokalu weszło dwóch mężczyzn. Z ich wyglądu można było wywnioskować, że są w średnim wieku. Jeden z nich był ubrany w jasny frak, a na głowię miał melonik, tylko twarz miał zarośniętą. Jego sylwetka wydała się Henrykowi dziwnie znajoma. Drugi natomiast był niskiej postury i odziany w jasną kurtkę, co było dziwne jak na rozpoczynającą się letnią porę. Po dokonaniu zamówienia mężczyźni zbliżyli się do stolika duchownego i jeden z nich rzekł:
- Czy możemy się dosiąść do stolika dobrodzieja?
- Oczywiście. Szczęść Boże obu panom - odrzekł arcybiskup.
Następnie, po wymianie uprzejmości, zapanowała chwila milczenia. Nagle jeden z mężczyzn, ten niski, podszedł jeszcze raz do obsługi i zamówił trzy piwa, po czym wrócił do swojego miejsca.
- Co tam się dzieje w rotryjskim klerze? - zagaił dyskusję.
- Nic ciekawego. Ale mam wrażenie, że dzieje się coś dziwnego - mruknął duchowny - Ktoś chce, aby Patriarcha ustąpił.
- I dobrze. Od zawsze byłem przeciwny tym wszystkim Orańskim. Mój wujek, który jest prałatem, pracował kiedyś na dworze jednego z nich, Wilhelm chyba się nazywał. Tam wszystkim rządzą same układy i koneksje.
- Jestem przeciwnikiem wszystkich układów, ale Ojciec Święty dba o Rotrię i odbudował ją z marazmu - odrzekł arcybiskup.
- Jasne, znam to tłumaczenie. Tylko te sobory, synody. Ludzie, bez tego Państwo Kościelne będzie lepsze - mruknął mężczyzna.
- Przepraszam, jaka jest pańska godność? - spytał Henryk.
- Jestem Giovanni Segni. Pracuję jako mistrz krawiecki. Kler nieco znam, bo szyję sutanny kilku księżom z otoczenia Patriarchy, więc dociera do mnie wiele plotek.
- Wie pan, plotkom nie warto wierzyć - powiedział arcybiskup.
- Tak, tak. A o tej nowej aferze co słychać? - mruknął arogancko Giovanni.
- Ktoś napisał do mnie list z pieczęcią Piusa V. Przecież każda pieczęć jest niszczona podczas Sede Vacante, a ktoś widocznie sporządził jej kopię. Może to ktoś z otoczenia ówczesnego Kamerlinga i ktoś, komu zależy na politycznym zniszczeniu Patriarchy.
- Może dobrodziej się pomylił? - odezwał się nagle mężczyzna w meloniku - To mogła być pieczęć obecnego Papy.
- Jakiego Papy? Z szacunkiem do Patriarchy - rzekł surowo arcybiskup.
- Oj, mi nic nie grozi. Poza tym ja źle nie powiedziałem - rzekł mężczyzna.
Mężczyźni byli w trattorii jeszcze przez kilka godzin, podczas gdy Henryk wyszedł, gdy zegar wskazywał dwudziestą drugą. Udał się pieszo w kierunku Placu Świętego Pawła, gdzie dotarł po kilkunastu minutach. Cały czas rozmyślał o tych dwóch mężczyznach, szczególnie o tym pierwszym. Wydawało się, że gdzieś go widział. Gdy był już w Pałacu udał się od razu do pokoju na spoczynek.
- Czy możemy się dosiąść do stolika dobrodzieja?
- Oczywiście. Szczęść Boże obu panom - odrzekł arcybiskup.
Następnie, po wymianie uprzejmości, zapanowała chwila milczenia. Nagle jeden z mężczyzn, ten niski, podszedł jeszcze raz do obsługi i zamówił trzy piwa, po czym wrócił do swojego miejsca.
- Co tam się dzieje w rotryjskim klerze? - zagaił dyskusję.
- Nic ciekawego. Ale mam wrażenie, że dzieje się coś dziwnego - mruknął duchowny - Ktoś chce, aby Patriarcha ustąpił.
- I dobrze. Od zawsze byłem przeciwny tym wszystkim Orańskim. Mój wujek, który jest prałatem, pracował kiedyś na dworze jednego z nich, Wilhelm chyba się nazywał. Tam wszystkim rządzą same układy i koneksje.
- Jestem przeciwnikiem wszystkich układów, ale Ojciec Święty dba o Rotrię i odbudował ją z marazmu - odrzekł arcybiskup.
- Jasne, znam to tłumaczenie. Tylko te sobory, synody. Ludzie, bez tego Państwo Kościelne będzie lepsze - mruknął mężczyzna.
- Przepraszam, jaka jest pańska godność? - spytał Henryk.
- Jestem Giovanni Segni. Pracuję jako mistrz krawiecki. Kler nieco znam, bo szyję sutanny kilku księżom z otoczenia Patriarchy, więc dociera do mnie wiele plotek.
- Wie pan, plotkom nie warto wierzyć - powiedział arcybiskup.
- Tak, tak. A o tej nowej aferze co słychać? - mruknął arogancko Giovanni.
- Ktoś napisał do mnie list z pieczęcią Piusa V. Przecież każda pieczęć jest niszczona podczas Sede Vacante, a ktoś widocznie sporządził jej kopię. Może to ktoś z otoczenia ówczesnego Kamerlinga i ktoś, komu zależy na politycznym zniszczeniu Patriarchy.
- Może dobrodziej się pomylił? - odezwał się nagle mężczyzna w meloniku - To mogła być pieczęć obecnego Papy.
- Jakiego Papy? Z szacunkiem do Patriarchy - rzekł surowo arcybiskup.
- Oj, mi nic nie grozi. Poza tym ja źle nie powiedziałem - rzekł mężczyzna.
Mężczyźni byli w trattorii jeszcze przez kilka godzin, podczas gdy Henryk wyszedł, gdy zegar wskazywał dwudziestą drugą. Udał się pieszo w kierunku Placu Świętego Pawła, gdzie dotarł po kilkunastu minutach. Cały czas rozmyślał o tych dwóch mężczyznach, szczególnie o tym pierwszym. Wydawało się, że gdzieś go widział. Gdy był już w Pałacu udał się od razu do pokoju na spoczynek.
Jego Książęca Wysokość i Ekscelencja mgr. net Henryk Tymoteusz Ziemiański-Wieniawa OSI
Książę Koronny Wielkiego Księstwa Ankony
Kapitan Regent Wielkiego Księstwa Ankony
Arcybiskup achkovski
Biskup Wolnogradzki i Prymas Bialenii
Prymas II Federacji Nordackiej
Generalny Gubernator Państwa Kościelnego Rotria
Markiz Senigalli
Hrabia Bari
Hrabia Arezzo
Baron Dalmazji
![[Obrazek: 101005704499835679_t.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1221/101005704499835679_t.png)



![[-]](https://forum.rotria.net.pl/images/duende_v3_local/collapse.png)
![[Obrazek: DxkUDeu.png]](https://i.imgur.com/DxkUDeu.png)
![[Obrazek: aPzjbNc.png]](https://i.imgur.com/aPzjbNc.png)